(Oto wykaz wszystkich
stron z TEGO serwera, w zestawieniu językowym - w 8 językach.
Wybierz interesującą Cię stronę manipulując suwakami, potem kliknij
na nią aby ją uruchomić:)
(Ten sam wykaz daje się też wyświetlić
z "Menu 1" poprzez kliknięcie tam na pozycję
"Menu 2".)
Oto wykaz wszystkich moich stron
ze wszystkich serwerów. Strony te najpierw zestawione są językami
(tj. jako strony po polsku,
angielsku, niemiecku,
francusku, hiszpańsku,
włosku, grecku, oraz
rosyjsku.) Dla każdego zaś języka strony zestawione
są przedmiotowo.
Wybierz interesującą Cię stronę manipulując suwakami, potem kliknij
na nią aby ją uruchomić:
(Ten sam wykaz daje się też wyświetlić
z "Menu 1" poprzez kliknięcie tam na pozycję
"Menu 4".)
W 1985 roku dostąpiłem zaszczytu rozpracowania jednej
z najbardziej zacięcie dyskutowanych teorii naukowych
dzisiejszych czasów. Teoria ta nazywana jest
Konceptem Dipolarnej Grawitacji.
Każdy kto z nią się zapozna zdaje się przyjmować
wobec niej jedno z dwóch możliwych radykalnych
stanowisk. Mianowicie, albo ją uwielbia i propaguje
jak własną, albo też zaczyna ją zawzięcie zwalczać.
Teoria ta wykazuje posiadanie całego szeregu cech,
które w takiej samej konfiguracji nie wystąpiły dotychczas
w żadnej innej teorii naukowej opracowanej na Ziemi.
Przykładowo, (1) jej poprawność jest podpierana przez
ogromna liczbę już zidentyfikowanych faktów i zjawisk.
(2) Całkowicie przedefiniowuje ona praktycznie wszystkie
aspekty otaczającego nas wszechświata - stając
się w ten sposób ową poszukiwaną przez wszystkich
"teorią wszystkiego". (3) Wyjaśnia,
klaryfikuje, oraz uściśla ona wszystkie zjawiska i tajemnice
które uprzednio pozostawały dla nas niewyjaśnionymi
(np. telekinezę, telepatię, ESP, instynkt zwierzęcy,
istnienie i naturę "drugiego świata", ewolucję, istnienie
i naturę Boga, mechanizm działania uczuć, działanie
akupunktury, działanie ludzkiego mózgu, zasady
generowania tzw. "darmowej energii", moralność,
karmę, szczęście, mechanizm rządzący pogodą,
pochodzenie pola magnetycznego i ładunków
elektrycznych, energię, grawitację, kształt wszechświata, itd., itp.).
Niestety, z powodu swojej ogromnej przełomowości,
teoria ta napotyka na niezwykle silny opór. Faktycznie
to zdobywanie przez nią uznania postępuje równie trudno,
jak kiedyś postępowało uznawanie teorii że Ziemia jest
okrągła, czy później następowało uznawania odkrycia
Darwina, że
Bóg
posługuje się stopniową ewolucją w swoim nieustannym usprawnianiu
wszechświata - a NIE stworzył wszystko za jednym zamachem
i to już w tego końcowej formie. (Jak wiemy, nawet do dzisiaj
istnieją ludzie którzy wierzą, że Ziemia jest płaska. Istnieją
też ludzie którzy do dziś wierzą, że Bóg stworzył wszystko
w swojej końcowej formie, zaś dokonał tego w pojedynczym
impulsie tworzenia.) Właśnie z uwagi na ową ogromną
kontrowersyjność
Konceptu Dipolarnej Grawitacji,
oraz z powodu owych ogromnych oporów jakie teoria
ta napotyka podczas swojego upowszechniania się, postanowiłem
opracować niniejszą stronę internetową. Celem tej strony
jest wyjaśnienie czytelnikowi w prostych słowach, czym
właściwie jest owa teoria, jakie korzyści przynosi nam jej
poznanie, oraz jak wyjaśnia ona najważniesze z
otaczających nas zjawisk. (Oczywiście, teoria ta wyjaśnia
wielokrotnie więcej niż z powodu ograniczeń objętościowych
jestem w stanie zaprezentować na tej streszczającej ją
stronie.) W ten sposób niniejsza strona pozwala aby
czytelnik sam sobie wyrobił własne zdanie na temat
zasadności owej teorii, a stąd nie musiał w tej sprawie
wysłuchiwać negatywnych opinii które będą mu uparcie
podsuwane przez jej zajadłych przeciwników.
Odnotuj, że istnieje już cały szereg odrębnych
stron internetowych które posiadają ścisły
związek z niniejszą stroną o
Koncepcie Dipolarnej Grawitacji.
W sposób dokładniejszy i bardziej dogłębny
strony te prezentują najróżniejsze idee
wywodzące się z Konceptu Dipolarnej Grawitacji,
lub z konceptem tym posiadające związek
przyczynowo-skutkowy. Przykładowo, opisują
one filozofię totalizmu, pole moralne, prawa
moralne, karmę, itd., itp. Strony te noszą
fizyczne nazwy
"totalizm_pl.htm",
"parasitism_pl.htm",
"morals_pl.htm",
"karma_pl.htm",
"nirvana_pl.htm",
"god_pl.htm",
"telekinesis_pl.htm",
"free_energy_pl.htm",
"telepathy_pl.htm",
"seismograph_pl.htm",
"fruit_pl.htm",
"healing_pl.htm",
"humanity_pl.htm",
"partia_totalizmu.htm",
"propulsion_pl.htm",
"magnocraft_pl.htm",
"oscillatory_chamber_pl.htm",
"hurricane_pl.htm", oraz kilka innych.
Pełne adresy internetowe tych stron ukażą
się w okienku adresowym wyszukiwarki
po kliknięciu na ich linki wyróżniane w
tekście tej strony kolorem zielonym.
Z kolei ich skrótowy opis przytoczony
został w punkcie #J2 pod koniec tej strony.
Odsyłaj na adres tych stron, a także
zachęcaj do ich przeglądnięcia, tych
wszystkich swoich znajomych i przyjaciół,
którzy mogą się interesować w poznaniu
najnowszych ustaleń w prezentowanych
na nich sprawach.
Nazwa "Koncept Dipolarnej Grawitacji"
przyporządkowana została do relatywnie nowej teorii
naukowej opracowanej w 1985 roku. Teoria ta udowadnia,
że pole grawitacyjne należy do generalnej kategorii
dynamicznych pól dipolarnych, nie zaś do statycznych
pól monopolarnych do których przyporządkowywała
grawitację dotychczasowa nauka ziemska. Dlatego
w świetle owego konceptu, grawitacja jest bardziej
podobna do dipolarnego pola magnetycznego,
czy do dipolarnego pola formowanego przez płyny
lub gazy przepompowywane dynamicznie przez jakąś rurę,
np. przez wnętrze domowego odkurzacza, niż do monopolarnego
pola elektrycznego, czy do monopolarnego pola formowanego
przez statyczne sprężanie np. powietrza w oponie naszego
samochodu. Z kolei owo nowe zakwalifikowanie grawitacji
do dynamicznych pól dipolarnych prowadzi do zupełnie
odmiennego niż dotychczas opisu budowy i działania
wszechświata. Niniejsza strona m.in. stara się właśnie
wyjaśnić jak naprawdę wygląda i działa wszechświat
rządzony dipolarną grawitacją.
Rozpracowanie Konceptu Dipolarnej Grawitacji
zaczęło się od skromnych prób wyjaśnienia czym
właściwie jest pole grawitacyjne, jaki ma ono charakter,
oraz jak ono faktycznie działa. W rezultacie tych prób,
w 1985 roku opracowana została cała nowa teoria
naukowa na temat pola grawitacyjnego. Teorię tą
właśnie nazwałem
Konceptem Dipolarnej Grawitacji.
Po tym jak zakończyłem rozpracowywanie tej nowej teorii,
okazało się że ze zwykłej teoryjki jaka stworzona została
aby wyjaśnić jak działa pole grawitacyjne, przekształciła
się ona w ową od dawna poszukiwaną przez ludzi
teorię wszystkiego,
która dostarcza odpowiedzi dla praktycznie wszelkich
zapytań jakie tylko ludzie mogą sobie zadawać. Aby dać tutaj
jakieś pojęcie jak szeroki jest zakres pytań na które ona
udziela odpowiedzi, proponuję rozważyć zestaw słów
kluczowych i wyrażeń kluczowych objętych tym konceptem.
Między innymi, Koncept Dipolarnej Grawitacji odpowiada
również i na owe ogromnie stare pytania (przez naukę ortodoksyjną
dotychczas uważane za niewyjaśnialne), np. czy mamy
duszę i ducha, czy Bóg istnieje, jak działa nasz mózg i
dlaczego czasami pamiętamy rzeczy które się wydarzyły
zanim się narodziliśmy, jak telekineza, telepatia, oraz
akupunktura działają, czym są nasze uczucia, co to
takiego "nirwana",
czym jest radiestezja, co to takiego energia, czym jest czas,
jak zbudować wehikuły czasu, itd., itp.
Natychmiast po opracowaniu, Koncept Dipolarnej
Grawitacji został opublikowany w całym szeregu
publikacji. Stąd opisy tej teorii dostępne są do
zainteresowanych badaczy począwszy już od
1985 roku (czyli przez ostatnie ponad 20 lat).
Jego najbardziej aktualna publikacja zawarta
jest w tomach 4 i 5 monografii naukowej
[1/4]
zatytułowanej "Zaawansowane urządzenia magnetyczne".
(Odnotuj, że egzemplarze owej monografii
[1/4] można sobie ściągnąć zupełnie gratisowo
za pośrednictwem menu lub zielonych linków
z niniejszej strony internetowej, a także z innych
stron wyszczególnionych poniżej w punkcie #J2.)
Opisy Konceptu Dipolarnej Grawitacji dostępne są również
w internecie. Można je tam znaleźć za pomocą "search
engines" po wpisaniu nazwy tej teorii naukowej jako słów
kluczowych, tj. po wpisaniu słów
"Koncept Dipolarnej Grawitacji".
Niniejsza strona jest właśnie jedną z owych publikacji
internetowych która postawiła sobie za cel wyjaśnienie
najważniejszych ustaleń owego konceptu w sposób
jaki byłby zrozumiały dla laików. Dlatego strona ta
podsumowuje skrótowo najważniejsze fragmenty Konceptu
Dipolarnej Grawitacji, dla uproszczenia i skrócenia
prezentacji usuwając z nich niemal cały aparat
dedukcyjny oraz opisy niemal wszystkich materiałów
dowodowych. Niestety, po usunięciu dedukcji wyjaśniających
"dlaczego" ten koncept doszedł do określonych
ustaleń, a także po wyeliminowania dowodów wykazujących
że ustalenia te pokrywają się z rzeczywistością,
zaprezentowanie poszczególnych wyjaśnień w sposób
jaki NIE zabrzmiałby naiwnie ale ciągle byłby zrozumiały dla
laików, okazuje się ogromnie trudne. Dlatego chciałbym
tu uprzedzić czytelników że ta strona podsumowuje
jedynie co Koncept Dipolarnej Grawitacji
ustalił i stwierdza. Natomiast aby dowiedzieć się
dlaczego stwierdza to a nie coś zupełnie innego,
a także jakie dowody to potwierdzają, czytelnik
musi odwołać się do tomów 4 i 5 monografii
[1/4]
zawierających pełny opis tego konceptu.
#A2.
Jak wygląda i działa owo dipolarne pole grawitacyjne (tj. pole opisane "Konceptem Dipolarnej Grawitacji"):
Jak zapewne pamiętamy to ciągle z lekcji
fizyki, w naturze istnieją dwa odmienne
rodzaje pola siłowego. Do ich opisu zazwyczaj używa
się nazw (1) pole monopolarne oraz (2)
pole dipolarne. Pierwsze z nich jest
polem statycznym, znaczy powstaje ono w
zjawiskach w których pojawiają się jakieś
oddziaływania siłowe przy jednoczesnym
braku ruchu. Z kolei drugie z nich jest polem
dynamicznym, znaczy powstaje ono w
zjawiskach kiedy to ruch wyzwala działanie
jakichś sił. Przykładami statycznego pola
monopolarnego jest pole elektryczne,
a także pole powstałe np. po sprężeniu
powietrza w oponie naszego samochodu.
Z kolei przykładami dynamicznego pola
dipolarnego jest pole magnetyczne,
a także pole formowane na wlocie i
wylocie naszego odkurzacza domowego
kiedy przez odkurzacz ów przepływa strumień
powietrza. Każde z owych dwóch zasadniczych
rodzajów pola odnacza się odmiennymi cechami.
I tak przykładowo, jednoimienne "monopole" z
pola monopolarnego zawsze nawzajem się
odpychają od siebie. To właśnie z powodu
owego wzajemnego odpychania się jednakowych
monopoli, powietrze z opony naszego
samochodu korzysta z każdej okazji aby
się ulotnić, zaś obiekty naładowane elektrycznie
wypychają ładunki na swoje powierzchnie -
czego następstwem jest że z upływem
czasu same się rozładują. Dla odmiany,
w polu dipolarnym jest zupełnie odwrotnie,
tj. wszelkie obiekty poddane działaniu
danego bieguna pola dipolarnego nawzajem
są do siebie "dociskane" formując dobrze
znane w hydromechanice ciśnienie dynamiczne
opisane przez tzw. "równanie Bernoulli'ego".
Owo dociskanie wszelkich obiektów na biegunie
pola dipolarnego sprawia wrażenie że obiekty
te nawzajem się "przyciągają". Przykładowo,
to właśnie z powodu tego "dociskania" do
siebie obiektów wystawionych na działanie
pola dipolarnego przy danym biegunie,
piłeczka pingpongowa po włożeniu jej do
strumienia wody z fontanny utrzymuje się
i zawisa w owym strumieniu wyglądając jakby
przez strumień ten była "przyciągana".
Podobnie jest z polem magnetycznym,
które sprawia wrażenie, że przyciąga ono
do siebie poddające sie jego działaniu
obiekty (np. ferromagnetyki). Oczywiście,
takich atrybutów unikalnych dla statycznych
pól monopolarnych i dynamicznych pól
dipolarnych jest znacznie więcej - ich wykaz
zestawiony został w podrozdziale H1.1.1
z tomu 4 monografii
[1/4].
Jeśli rozważy się cechy charakteryzujące
pole grawitacyjne, wówczas okazuje się
że wszystkie cechy grawitacji pokrywają
się dokładnie z cechami dynamicznego
pola dipolarnego, oraz zaprzeczają one
cechom statycznego pola monopolarnego.
Przykładowo, pole grawitacyjne powoduje
wzajemne "dociskanie" do siebie cząsteczek
materii, które to dociskanie sprawia wrażenie
jakby owa materia się "przyciągała". Jednak
jest to jedynie wrażenie, bowiem grawitacja działa
na materię tylko dokładnie tak samo jak
wszelkie dynamiczne pola dipolarne działają
na poddające się im obiekty. Przykładowo,
tak samo jak na materię, grawitacja działa
także na inne obiekty - np. na światło (tj. wiadomo,
że silne pole grawitacyjne ugina przebieg
promieniowania elektromagnetycznego - co
znane jest doskonale i wykorzystywane
np. w astronomii). Zarówno więc materia, jak
i światło, wykazują jakby efekt "przyciągania"
identycznego do tego które doświadczane jest przez
piłeczkę pingpongową zawieszoną w dipolarnym
strumieniu wody z fontanny i jakby "przyciąganą"
przez ową wodę. Znaczy, że materia zachowuje
się zupełnie odwrotnie do nośników pól
monopolarnych odpychających się
wzajemnie od siebie - jak to widzimy np.
w ładunkach elektrycznych czy w cząsteczkach
powietrza z opony samochodu. Fakt zaś
pokrywania się cech grawitacji z wszystkimi
cechami pól dipolarnych praktycznie
oznacza, że grawitacja faktycznie jest
dynamicznym polem dipolarnym - na
przekór iż dotychczasowa nauka ziemska
błędnie zakwalifikowywała ją do pól
monopolarnych. Najwyższy więc czas aby
naprawić ten błąd dotychczasowej nauki
ziemskiej i zakwalifikować grawitację poprawnie
do klasy pól dipolarnych.
Jeśli zaakceptuje się od dawna istniejące
i już zidentyfikowane dowody, że grawitacja
jest dynamicznym polem dipolarnym,
wówczas jednocześnie musi się zaakceptować,
że wszechświat wygląda i działa zupełnie
inaczej niż dotychczas naukowcy to opisywali.
Wszakże dotychczasowy wygląd i działanie
wszechświata wypracowane i opisane zostały
dla wysoce błędnego (niepisanego) fundamentalnego
założenia, że grawitacja jest polem monopolarnym.
Skoro zaś dotychczasowe opisy naukowe
wszechświata oparte zostały na aż tak
błędnym fundamencie, jest oczywiste,
że niemal wszystko co one stwierdzają
musi być błędne i to aż do samych podstaw.
Pierwszym ustaleniem które natychmiast się
rzuca w oczy po uznaniu zasadności Konceptu
Dipolarnej Grawitacji, to że przy dipolarnej grawitacji
wszechświat musi składać się aż z dwóch
odrębnych światów, podobnie jak w odkurzaczu
istnieją dwa bieguny dla przepływającego przez
niego powietrza. (Owe bieguny to "wlot" powietrza
oraz "wylot" powietrza.) Nasz świat fizyczny
w którym żyjemy i który poznajemy naszymi
zmysłami, jest właśnie "wlotem" dla grawitacji.
Z kolei poza niewidzialną dla nas barierą
kryje się jeszcze jeden świat równoległy do
naszego. Przez Koncept Dipolarnej Grawitacji
zwany jest on przeciw-światem.
Ów przeciw-świat jest właśnie biegunem "wylotowym"
dla grawitacji. Podobnie jak nasz świat wypełniony
jest materią, również ów przeciw-świat jest
wypełniony odpowiednią dla niego substancją.
Tyle tylko, że owa substancja z przeciw-świata musi
się cechować własnościami które są dokładnie odwrotne
do własności materii. Ową substancję która zapełnia równoległy
przeciw-świat i która ma cechy odwrotne niż materia,
Koncept Dipolarnej Grawitacji nazywa przeciw-materią.
Aczkolwiek uznanie Konceptu Dipolarnej Grawitacji
wprowadza ogromną liczbę tego typu szokujących
ustaleń, już choćby tylko samo ustalenie, że wszechświat
składa się z dwóch (a nie jednego) światów o fizykalnej
naturze, wypełnionych dwoma (a nie jednym) rodzajami
substancji o całkowicie przeciwstawnych do siebie cechach,
całkowicie stawia na głowie wszystko to co dotychczasowa
nauka oparta na błędnych bo monopolarnych fundamentach,
starała nam się wmówić. Wszakże taki dwuświatowy wszechświat
z Konceptu Dipolarnej Grawitacji jest bardziej podobny
do tego który opisują nam religie, niż tego który opisuje
nam dzisiejsza fizyka czy astronomia. Przeczytajmy
więc resztę niniejszej strony aby poznać nieco więcej
dziwnych prawd na jego temat.
#B1.
Przeciw-materialne duplikaty obiektów fizycznych, czyli "duchy" tych obiektów:
Koncept Dipolarnej Grawitacji postuluje, że
wszechświat musi się składać aż z dwóch
równoległych światow fizykalnych (tj. "naszego
świata" i "przeciw-świata"), których własności
mają się do siebie jak własności przestrzeni
panujących przy odmiennych biegunach dipola
magnetycznego. Światy te oddzielone są od
siebie nieprzenikalną barierą, zaś do każdego
z nich wyłania się przeciwstawny biegun pola
grawitacyjnego. Z uwagi na naturę grawitacji,
która wymaga aby to pole łączyło ze sobą
jakieś zgrupowania substancji, wszystkie dipole
grawitacyjne zachowują się jak rodzaj "więzów
małżeńskich" łączących ze soba w symetryczne
pary podobne cząsteczki substancji panujących
na obu końcach danego dipola, tj. substancji z
obu tych światów.
W rezultacie, dla każdego obiektu istniejącego
w jednym ze światów, pole grawitacyjne formuje
identyczny do niego duplikat pojawiający się w
drugim z tych światów. Jednym z głównych odkryć
Konceptu Dipolarnej Grawitacji jest więc postulat,
że wszystkie obiekty materialne istniejące w naszym
układzie wymiarów (czyli istniejące w "naszym
świecie") muszą posiadać swoje duplikaty
przeciw-materialne istniejące w równoległym
układzie wymiarów (tj. duplikaty istniejące
w "przeciw-świecie"). Właściwie to faktyczne
istnienie owych duplikatów przeciw-materialnych
może nawet zostać bezspornie dowiedzione
za pośrednictwem naszej dzisiejszej techniki,
poprzez ukazanie ich przy pomocy kamer
Kirlianowskich. Najlepszym eksperymentem
jaki udowadnia istnienie tych przeciw-materialnych
duplikatów, jest wspominany też w punkcie #D1 tej
strony tzw. "efekt ducha liściowego" (“leaf ghost effect”)
opisywany przez Danielę Giordano w podrozdziale
C9 traktatu
[7/2].
(W efekcie tym kamera Kirlianowska pokazuje
kształt przeciw-materialnego duplikatu całego
liścia, nawet kiedy ktoś przetnie ten liść na pół
i położy na elektrodzie kamery tylko jedną jego
połowę.)
Fakt, że zgodnie z Konceptem Dipolarnej Grawitacji
każdy obiekt materialny istniejący w naszym świecie
fizycznym posiada swój przeciw-materialny duplikat
istniejący w przeciw-świecie, wnosi dla nas niewypowiedzianie
istotne następstwa. Uświadamia on wszakże, że dipolarna
grawitacja dokładnie potwierdza to o czym dotychczas
informowały nas wszystkie religie. Wszakże religie
od dawna nas informują, że niezależnie od ciała
fizycznego, każdy z nas posiada także "ducha" istniejącego
w oddzielnym świecie. Ów duch to właśnie opisywany tutaj
przeciw-materialny duplikat danego obiektu fizycznego.
Koncept Dipolarnej Grawitacji nie tylko zresztą potwierdza
owo stwierdzenie religii, ale nawet je poszerza i uściśla.
Wyjaśnia on bowiem że "ducha" takiego (czyli
przeciw-materialny duplikat) posiadają nie tylko
ludzie, ale także zwierzęta, rośliny, a nawet obiekty
dotychczas uważane przez nas za "martwe" - takie
jak kamienie, meble, używane przez nas samochody,
komputery, itp.
(Jeśli czytelnik nie wierzy że jego samochód ma własnego
ducha, wówczas proponuję zabrać go w dłuższą drogę
kiedy jest się w złym humorze, zaś przy najmniejszej
okazji samochodowi temu nawymyślać, albo jeszcze lepiej
nawet go kopnąć czy zaatakować młotkiem - a czytelnik
zobaczy co w podróży tej wówczas się stanie. Jeśli zaś
nie chcemy zaryzykować takiego sprawdzenia, wówczas
wystarczy sobie przypomnieć w jakim nastroju byliśmy
kiedy mieliśmy ostatni wypadek swym samochodem,
oraz co wówczas myśleliśmy o owym samochodzie.)
Najszersze i najbardziej wyczerpujące opisy duplikatów
przeciw-materialnych (tych z przeciw-świata) zawarte są
w podrozdziałach I5.1 i I3.4 z tomu 5 monografii
[1/4].
#B2.
Wyjaśnienie Konceptu Dipolarnej Grawitacji, że pole
magnetyczne jest to strumień cyrkulującej przeciw-materii:
Fizykalne właściwości przeciw-materii, takie
jak brak inercji czy brak lepkości, powodują
że ową substancję należy sobie wyobrażać
jako rodzaj ogromnie ruchliwego płynu.
Płyn ten nieustannie formuje naróżniejsze
cyrkulacje, strumienie, wiry, itp. - co dokładniej
wyjaśniono na odrębnej stronie internetowej
o mechaniźmie formowania
huraganów.
Naprostrzym znanym nam obiektem formującym
właśnie taką cyrkulację tego niezwykłego płynu,
jest każdy magnes. Jak bowiem wyjaśnia to
Koncept Dipolarnej Grawitacji,
każdy magnes jest to po prostu rodzaj jakby
wentylatora który formuje rotowanie przeciw-materii
po obwodach zamkniętych. Oczywiście, każdy
magnes sprzęgniety jest też oddziaływaniami
grawitacyjnymi z przeciw-materią którą wprawia
on w ów obieg rotacyjny. Stąd jeśli dwa magnesy
skierowane są ku sobie tymi samymi biegunami,
wówczas muszą się one nawzajem odpychać.
Owo odpychanie jest identyczne do tego jakie
wystąpiłoby pomiędzy dwoma wentylatorami
które dmuchają wzajemnie na siebie. Tyle,
że wentylatory dmuchają lepkim powietrzem,
zaś magnesy "dmuchają" pozbawioną
lepkości oraz inercji przeciw-materią. Dlatego
dwa magnesy odpychają się nawzajem od siebie
nawet kiedy odwrócone są ku sobie swoimi
biegunami wlotowymi (I).
Wyjaśnienie
Konceptu Dipolarnej Grawitacji,
że "pole magnetyczne to po prostu strumień
cyrkulującej przeciw-materii" ma to następstwo,
że faktycznie w owym koncepcie każdy magnes
ma dwa bieguny jak wentylator, tj. biegun "wlotowy"
(In) oraz "wylotowy" (Out). Moje badania ustaliły,
że biegunem wlotowym (I) do każdego magnesu
jest ten biegun jaki w ziemskim polu magnetycznym
znajduje się przy północnym biegunie geograficznym
"N" Ziemi. Z kolei biegunem wylotowym (O) każdego
magnesu jest ten jaki w polu magnetycznym
Ziemi znajduje się przy południowym biegunie
geograficznym "S" Ziemi. Dlatego nasza planeta
Ziemia faktycznie działa jak ogromny odkurzacz,
co każdy może odnotować obserwując zorze
polarne albo dziurę ozonową.
Istnieje ogromny materiał dowodowy jaki dokumentuje
poprawność powyższego wyjaśnienia dla mechanizmu
formowania pola magnetycznego. Opis tego materiału
zajmuje cały podrozdział H5.3 z tomu 4 monografii
[1/4].
Dla tych czytelników którzy lubią dotykać i oglądać
dowody, jednym z najbardziej namacalnych rodzajów
takich dowodów jest tzw. "węgiel warstwowy".
Węgiel ten został dokładniej opisany oraz zilustrowany
na odrębnej stronie internetowej o nazwie
evidence_pl.htm.
Węgiel ten powstaje we wehikułach UFO w wyniku
zasysania przez potężny strumień przeciw-materii
wprowadzanej przez napęd UFO we właśnie taki
ruch rotacyjny, wszelkiej materii organicznej (oraz
kurzu) zawisłych w powietrzu, oraz następnym
przyklejaniu tej materii organicznej do wlotów
do pędników magnetycznych UFO. Wyrażając
to innymi słowami, z powodu formowania
potężnych cyrkulacji przeciw-materii pędniki
wehikułów UFO lecących nisko nad ziemią
działają jak potężne odkurzacze które zasysają
z ziemi liście, źdźbła trawy, oraz inne organiczne
śmiecie. Po zaś zassaniu, owa materia organiczna
ulega zwęgleniu formując właśnie ów niezwykły
"węgiel warstwowy". Podczas lądowań UFO węgiel
ten czasami jest odkruszany i opada on na Ziemię.
W dosyć podobny sposób jak pole magnetyczne
przeciw-materia formuje również pole elektryczne.
Tyle że polem elektrycznym jest nie sama cyrkulacja
przeciw-materii, a zmiany ciśnienia tej substancji
indukowane w rezultacie owej cyrkulacji. Więcej
na temat mechanizmu formowania pola elektrycznego
opisane jest w podrozdziale H5.1 z tomu 4 monografii
[1/4].
Wzajemna relacja pomiędzy obiektem materialnym
istniejącym w naszym układzie wymiarów ("naszym
świecie") i jego przeciw-materialnym duplikatem
istniejącym w równoległym układzie wymiarów (tj.
w "przeciw-świecie") może zostać opisana podobieństwem
przedmiotu i jego lustrzanego odbicia, różnicami pomiędzy
komputerowym hardware i software, czy ideami "ciała"
i "ducha" postulowanymi przez różne religie. Podobnie
bowiem jak jest to z obiektem i jego lustrzanym odbiciem,
obie części danego obiektu stanowią wierne odbicia
swej przeciwstawnej kopii, a także dokładnie naśladują
wzajemne poruszenia. Zarówno obiekt materialny jak
i jego przeciw-materialny duplikat mogą też być niezależnie
od siebie uchwycone i przemieszczone w przestrzeni.
Jednakże z powodu połączenia obu części dipolami
grawitacyjnymi, niezależnie która z tych części zostanie
najpierw uchwycona i najpierw przemieszczona, druga
część musi dokładnie odwzorowywać jej ruchy. Z tego
też względu, zależnie która z obu części obiektu zostaje
uchwycona jako pierwsza i najpierw przemieszczona
w przestrzeni, Koncept Dipolarnej Grawitacji postuluje
istnienie aż dwóch odrębnych rodzajów ruchu, zwanych
ruchem fizycznym i ruchem telekinetycznym. Ruch
fizyczny następuje, gdy najpierw przemieszczona
zostaje materialna część obiektu, natomiast jego przeciw-materialny
duplikat podąża w ślad za nią unoszony siłami oddziaływań
grawitacyjnych. Natomiast ruch telekinetyczny
następuje, kiedy najpierw jest przemieszczona część
przeciw-materialna danego obiektu, natomiast jego
część materialna podąża za nią unoszona siłami oddziaływań
grawitacyjnych. Aby zilustrować powyższe na przykładzie,
ruch telekinetyczny postulowany Konceptem Dipolarnej
Grawitacji jest jak wymuszanie poruszeń przedmiotów
materialnych, poprzez powodowanie przemieszczania
się w lustrze odbić tych przedmiotów. Oczywiście, aby
przykład ten działał w rzeczywistości, światło musiałoby
zachowywać się jak siły grawitacyjne. Inne, bardziej
obrazowe wyjaśnienie dla ruchu telekinetycznego byłoby
iż jest to "poruszanie obiektami poprzez przemieszczanie
ich 'ducha'".
Telekineza
jest to popularna nazwa dla opisywanego tutaj
ruchu telekinetycznego. Telekineza posiada
dwie zasadnicze wersje, mianowicie ludzką
i techniczną. Ludzka wersja telekinezy zwykle
nazywana jest "psychokinezą". Jej najczęściej
spotykane przykłady obejmują telekinetyczne
uginanie różdżki radiestezyjnej, oraz lewitację.
Natomiast techniczna wersja telekinezy najczęściej
jest manifestowana w formie tzw. "trwałego
natelekinetyzowania substancji", opisanego
szerzej w punkcie #F2 tej strony. Innym źródłem
technicznej telekinezy są tzw.
urządzenia darmowej energii.
W 1924 roku wielki fizyk francuzki, Louis DeBroglie,
opublikował swoje ważne odkrycie czasami nazywane
"Zasadą Symetryczności Natury". Zgodnie z tą zasadą,
we wszechświecie wszystko jest symetryczne na wiele
różnorodnych sposobów. Niektóre bardziej powszechne
manifestacje tej symetryczności dyskutowane są w
podrozdziale H6.1 z tomu 4 monografii [1/4]. Dla
przykładu, wszystko posiada swoją odwrotność.
Jeśli więc jakaś cząsteczka jest znana, jej antycząsteczka
musi także istnieć. Przykładami są tu elektron i
pozytron czy proton i antyproton. Także każde
zjawisko musi posiadać swoje anty-zjawisko.
Owa DeBroglie'wska "Zasada Symetryczności
Natury" wskazuje fundamentalną regułę obowiązującą
dla całego naszego wszechświata, mianowicie
że "każde zjawisko musi posiadać odpowiadające
mu przeciw-zjawisko". Do chwili obecnej odkrytych
już zostało dziesiątki zjawisk i przeciw-zjawisk jakie
potwierdzają poprawność tej reguły. Dla przykładu:
zjawisko luminescencji elektrycznej wykorzystywane
w najróżniejszych świetlówkach i diodach luminescencyjnych
do zamiany prądu elektrycznego w światło, posiada
przeciw-zjawisko w postaci zjawiska fotoelektrycznego
jaki w fotokomórkach i fotoogniwach transformuje
światło na prąd elektryczny. Z kolei tzw. "reguła lewej
ręki" - zwana także "regułą silnika", która opisuje
zjawiska wykorzystywane do zamiany elektryczności
na ruch, posiada swoje przeciwieństwo w "Flemingowskiej
zasadzie prawej ręki" - zwanej także "regułą generatora",
która transformuje ruch w prąd elektryczny. Efekt
Seebeck'a, jaki powoduje przepływ elektronów
poprzez podgrzewane złącze dwóch przewodników,
posiada przeciw-zjawisko w postaci efektu Peltier'a,
który wywołuje chłodzenie i podgrzewanie metali
takiego złącza - jeśli przepuszczono przez nie prąd.
Efekt piezoelektryczny zamieniający ściskanie
kryształu na ładunek elektryczny gromadzący
się na jego powierzchniach, jaki wykorzystywany
jest np. w piezoelektrycznych zapalniczkach
gazowych do wytworzenia iskry zapalającej,
posiada też swoje dokładne przeciwieństwo
jakie zamienia napięcie przyłożone do powierzchni
kryształu na jego ruch skurczowy i jakie
niefortunnie nazywane jest tą samą nazwą
"efekt piezoelektryczny". (To przeciw-zjawisko
wykorzystywane jest np. w piezoelektrycznych
generatorach wibracji, a także w naszych zegarkach
kwarocwych.) Itd., itp.
Jeśli więc znajdziemy jakieś odstępstwo od
DeBroglie'wskiej symetryczności natury, jest
oczywistym że jego anty-partner ciągle pozostaje
nieodkryty. Aż do 1985 roku jednym z takich
odstępstw było pole grawitacyjne. Na szczęście
opisywany na tej stronie Koncept Dipolarnej
Grawitacji wskazał że anty-partner dla grawitacji
z naszego świata ukrywa się przed nami w
równoległym przeciw-świecie.
Kolejnym odstępstwem od owej
zasady symetryczności natury było zjawisko
tarcia. Dlatego też intensywne poszukiwania
anty-partnera dla tarcia były w pełni uzasadnione.
Ten anty-partner został ujawniony podczas
badań nad zjawiskiem telekinezy. Mianowicie,
zjawisko telekinezy okazało się być dokładną
odwrotnością zjawiska tarcia (znaczy telekineza
okazała się być anty-zjawiskiem dla tarcia).
W sposób dokładnie odwrotny do tego jak zjawisko
tarcia spontanicznie konsumuje energię ruchu oraz
produkuje energię termiczną (tj. tarcie transformuje
ruch na ciepło), zjawisko telekinezy spontanicznie
konsumuje energię cieplną zawartą w otoczeniu
obiektów przemieszczanych telekinetycznie oraz
produkuje ruch (tj. telekineza transformuje ciepło
na ruch). Owa niezwykła zdolność telekinezy,
że jest ona w stanie pochłaniać energię cieplną
ze swego otoczenia oraz transformować ową
pochłoniętą energię cieplną na ruch, posiada
nieogarnięte następstwa dla naszej energetyki.
Wszakże pozwala ona na zbudowanie urządzeń
technicznych które dzięki wyzwoleniu technicznej
wersji telekinezy będą spontanicznie pozyskiwały
energię cieplną ze swego otoczenia i zamieniały
tą energię na użyteczną formę. Urządzenia takie
popularnie nazywane są
urządzeniami darmowej energii.
Kilka już istniejących ich prototypów opisane zostało
na poświęconej im odrębnej stronie internetowej.
Owo spontaniczne konsumowanie ciepła otoczenia
podczas formowania ruchu telekinetycznego posiada
kilka następstw ubocznych. Przykładowo, powoduje ono że
w pobliżu urządzeń które formują ruch telekinetyczny
robi się nagle bardzo zimno. Owo zimno daje się
nawet odczuć, kiedy same urządzenia telekinetyczne
pozostają dla nas niewidzialne ponieważ pracują
w "stanie telekinetycznego migotania" opisanego
w następnym punkcie tej strony. To właśnie z jego
powodu folklor ludowy stwierdza, że pojawianiu
się wszelkich "nadprzyrodzonych" istot zawsze
towarzyszyło raptowne zimno w danym pomieszczeniu.
Drugim rzucającym się w oczy następstwem ruchu
telekinetycznego jest pojawianie się unikalnego
jarzenia zwanego "jarzeniem pochłaniania".
Jego przykład pokazany jest na ilustracji "Fot. #1".
Owe zjawiska uboczne towarzyszące telekinezie,
tj. spadek temperatury otoczenia oraz pojawianie
się jarzenie pochłaniania, umożliwiają niemal
każdemu czytelnikowi zrealizowanie doświadczeń
empirycznych które są w stanie naocznie go przekonać,
że Koncept Dipolarnej Grawitacji jest poprawny.
Techniczna wersja telekinezy okazuje się relatywnie
prosta do wyzwolenia. Objawia się ona bowiem
wszędzie tam gdzie linie sił pola magnetycznego
zostaną przyspieszone lub opóźnione. Owa
łatwość wyzwolenia technicznej wersji telekinezy
okazuje się wysoce obiecująca w wykorzystaniu
tego zjawiska do celów napędowych. Możliwe jest
bowiem budowanie statków kosmicznych z napędem
magnetycznym, niemal identycznych do opisywanego
na odrębnej stronie wehikułu nazywanego
magnokraftem,
które to statki będą przemieszczały się w przestrzeni
za pośrednictwem właśnie zjawiska technicznej
telekinezy. Koncept Dipolarnej Grawitacji nazywa
owe statki "magnokraftami drugiej generacji". Ich
dokładny opis zaprezentowany został z rozdziale
L z tomu 10 monografii
[1/4].
Znacznie więcej informacji na temat telekinezy
zawarte zostało w podrozdziale H6.1 z tomu 4
monografii
[1/4].
Z kolei naróżniejsze zastosowania techniczne
telekinezy opisane są w rozdziałach L i K z
tomu 10 owej monografii.
Na temat telekinezy istnieje także odrębna strona
internetowa nazywająca się
telekineza.
W tym miejscu warto także odnotować, że sam
fakt że telekineza istnieje na przekór iż nasza
dotychczasowa nauka oparta na błędnych
fundamentach monopolarnej grawitacji nie
była w stanie wyjaśnić owego zjawiska, jest
jeszcze jednym z dowodów w ogromnej
kolekcji materiału dowodowego podpierającego
poprawność opisywanego tutaj Konceptu
Dipolarnej Grawitacji.
Fot. #1: Jarzenie pochłaniania wydzielane spontanicznie
przez obiekty które przemieszczają się na zasadzie ruchu
telekinetycznego, zaś podczas owego przemieszczania się
zmuszone są one pokonać jakąś znaczącą siłę przeciwdziałającą
ich ruchowi. Jarzenie to, to rodzaj jakby "upiornego" białego
światla wydzielającego się z przestrzeni otaczającej bezpośrednio
obiekty przemieszczane telekinetyczne, z której to przestrzeni
zjawisko telekinezy spowodowało spontaniczne pochłonienie
ciepła otoczenia. Jarzenie to jest bardzo podobne do zimnego
światła Księżyca. Kiedyś było ono uważane za nadprzyrodzone.
Na powyższym zdjęciu jest ono emitowane z przestrzeni
otaczającej różdżkę radiestezyjną która przemieszczona
została właśnie za pomocą ruchu telekinetycznego. Takie
"upiorne" jarzenie pochłaniania, razem ze spadkiem temperatury
otoczenia, są dwoma najważniejszymi wskaźnikami ruchu
telekinetycznego. Ich pojawianie się pozwala nam na proste
odróżnianie pomiędzy ruchem telekinetycznym, a zwykłym
ruchem fizycznym.
Jarzenie pochłaniania powstaje gdy, zgodnie z tzw. "postulatem
samoczynnej wymiany ciepła z otoczeniem" opisanym
w podrozdziałach H6.1.3 i H1.3 monografii [1/4], obiekty
przemieszczane telekinetycznie zaspokajają swoją konsumpcję
energii poprzez spontaniczne pochłnięcie ciepła z najbliższego
otoczenia owych przemieszczonych obiektów.
Z kolei taka absorpcja ciepła powoduje gwałtowną zmianę
orbit elektronów w materii z której ta energia cieplna została
pochłonięta (elektrony te spadają na niższe orbity). Zgodnie
zaś z fizyką kwantową taka zmiana orbit elektronów musi
wiązać się z emisją fotonów. Stąd następstwem ruchu
telekinetycznego jest właśnie świecenie atomów materii
otaczającej przemieszczany obiekt. Najdostępniejszym
źródłem biologicznego ruchu telekinetycznego są radiesteci,
których różdżki zostają ugięte telekinetycznie w dół w chwili
wykrycia żyły wodnej. (U kobiet-różdżkarzy uginanie to
zwykle następuje w górę.) Powyższe zdjęcie ilustruje niezwykle
silne jarzenie pochłaniania wydzielane z przestrzeni otaczającej
koniec różdżki radiestezyjnej ugiętej w górę w chwili wykrycia
wody. Oryginalnie było ono opublikowane w dwóch książkach
Christopher'a Bird'a, zatytułowanych: [1Rys.H1] "Divining"
(A Raven Book, London 1979, ISBN 354 043889, strona 7);
oraz [2Rys.H1] "The divining hand" (1st edition, E.P. Dutton,
New York 1979, ISBN 0-525-09373-7, strona 7). Na początku
swych badań nad zjawiskiem telekinezy ja też wykonałem
własną serię zdjęć różdżek radiestezyjnych, utrwalając
pojawiające się na nich jarzenie pochłaniania. Aczkolwiek
zarejestrowałem przypadki wystarczające do dowiedzenia
poprawności swoich teorii, radiesteci jakich fotografowałem
nie wytwarzali efektów świetlnych aż tak spektakularnych jak
ten pokazany na powyższym zdjęciu. Moje badania ujawniły
więc, że poszczególni radiesteci, podobnie jak indywidualni
uzdrowiciele, są w stanie wytworzyć efekt telekinetyczny o
różniącej się intensywności. Osoby zdolne do efektu o
intensywności tak dużej jak ta pokazana na powyższej
fotografii występują niezwykle rzadko. Dalsze opisy
powyższego zdjęcia przytoczone są w podpisach pod
ilustracjami z rysunku H1 w monografii [1/4], rysunku
L1 w monografii [8], a także rysunku J1 w monografii
[1/3] (wszystkie te monografie dostępne są gratisowo
za pośrednictwem "Menu 2" z niniejszej strony internetowej).
* * *
Zauważ że daje się zobaczyć powiększenie
każdej fotografii z niniejszej strony internetowej. W tym celu wystarczy zwykle
kliknąć na tą fotografie. Ponadto, większość tzw. browserów które
obecnie są w użyciu, włączając w to popularny "Internet Explorer", pozwala na
załadowanie każdej ilustracji do swojego
własnego komputera, gdzie można jej się do woli przyglądać, gdzie daje się ją
zredukować lub powiększyć, a także gdzie ją można wydrukować za pomocą
posiadanego przez siebie software graficznego.
Mechanizm działania ruchu telekinetycznego
różni się w całym szeregu aspektów od
mechanizmu działania ruchu fizycznego.
Jedną z najistotniejszych takich różnic jest
że podczas ruchu telekinetycznego przemieszczany
obiekt zmienia swoją konsystencję z materii
w rodzaj energii, czy też w rodzaj swego
własnego nie-materialnego wzorca. Podczas
owej zmiany konsystencji, obiekt ten na chwilę
znika też z widoku. Wszakże istnieje wówczas
wyłącznie w formie energii, a nie w formie materii.
Podczas ruchu telekinetycznego dany obiekt jest
więc widoczny jedynie przed zapoczątkowaniem
owego ruchu, oraz po jego zakończeniu. W
trakcie zaś trwania tego ruchu obiekt ten przestaje
być widoczny. Tyle tylko, że z powodu ogromnej
szybkości realizowania ruchu telekinetycznego
okres czasu w przeciągu którego dany obiekt
staje się niewidzialny dla ludzkich oczu jest
ogromnie krótki. Niemniej okres ów daje
się sztucznie wydłużyć poprzez jego szybkie
powtarzanie, czyli poprzez techniczne
formowanie wysoce niezwykłego tzw.
"stanu telekinetycznego migotania".
Ów "stan telekinetycznego migotania"
to po prostu szybko powtarzane impulsy ruchu
telekinetycznego. Impulsy te następują po
sobie tak szybko, że owe krótkie przedziały
czasu kiedy poddawany im obiekt zamienia
swoją konsystencję w niewidzialną dla ludzkich
oczu energię, zaczynają czasowo dominować.
Czyli poddawany im obiekt zaczyna przez
dłuższy czas być niewidzialny niż widzialny,
a stąd całkowicie znika on
wtedy z ludzkiego widoku. Faktycznie to
w stanie tym wykorzystywane jest dokładnie
to samo zjawisko które powoduje, że w naszych
kinach ciąg nieruchomych klatek filmowych
widziany jest jako ruchomy obraz. Tyle tylko że
w stanie telekinetycznego migotania poszczególne
impulsy ruchu telekinetycznego które powodują
znikanie obiektu z widoku powtarzane są zwykle
z ogromnymi częstotliwościami około 3000 Hz -
po szczegóły patrz podrozdział N5.1.1 z tomu
11 monografii [1/4].
(Dla porównania, ruchomy obraz w kinie kiedyś
formowany był z częstotliwością migotania 24
klatek na sekundę, podczas gdy obraz w naszym
telewizorze migocze z częstotliwością 50 Hz.)
Tak szybkie powtarzanie owych impulsów ruchu
telekinetycznego powoduje, że poddany tym
impulsom obiekt trwały staje się całkowicie
niewidzialny dla ludzkich oczu.
Stan telekinetycznego migotania posiada również
i tę cechę, że w owych krótkich przedziałach czasu
kiedy dany obiekt fizyczny staje się energią, atomy
owego obiektu mogą zostać przesunięte pomiędzy
atomami innego obiektu stałego. W ten sposób
wehikuły napędzane telekinetycznie są w stanie
przemieszczać się przez dowolne obiekty stałe.
Wszelkie bowiem obiekty stałe na ich drodze
zachwują się wobec nich tak jakby wykonane
zostały z jakiegoś płynu a nie z materii stałej.
Znacznie więcej informacji na temat wysoce
niezwykłego stanu telekinetycznego migotania
zaprezentowane zostało w podrozdziale L2 z
tomu 10 monografii
[1/4].
#D1.
Jaki materiał dowodowy potwierdza poprawność Konceptu Dipolarnej Grawitacji:
Już obecnie zgromadzone zostało całe
zatrzęsienie dowodów empirycznych jakie
potwierdzają, że przeciw-świat definitywnie
istnieje, a tym samym że Koncept Dipolarnej
Grawitacji jest poprawny. Przytoczmy tutaj
kilka przykładów takiego materiału dowodowego.
Ludzi oczywiście najbardziej przekonuje jeśli
coś mogą zobaczyć na własne oczy. Anglicy
nawet powiadają, "zobaczyć to uwierzyć"
("seeing is believing"). Jak też się okazuje,
istnienie przeciw-świata, a ściślej istnienie
duplikatów przeciw-materialnych (duchów)
formowanych w przeciw-świecie, faktycznie
można też zobaczyć na nasze własne oczy.
Umożliwia to tzw. fotografia Kirlianowska.
Pozwala ona nam bowiem zobaczyć obiekty
jakie istnieją w owym przeciw-świecie - jednak
nie istnieją już w naszym świecie. Najbardziej
illustratywne obrazy z tamtego przeciw-świata
są wytwarzane podczas tzw. "eksperymentu
ducha liściowego" ("ghost-leaf experiment")
wykonanego kamerą Kirlianowską. W owym
eksperymencie połowa liścia jest usuwana,
podczas gdy pozostała połowa układana jest
na kamerze Kirlianowskiej. Jednak kamera
pokazuje cały liść. W podobny sposób kamera
Kirlianowska pokazuje obrazy całych amputowanych
palców - jakich duplikaty ciągle są obecne
w przeciw-świecie. (Więcej na temat owego
"efektu ducha liściowego" wyjaśnione jest
w podrozdziale C9 traktatu
[7/2].)
W sposób wzrokowy efekty istnienia w przeciw-świecie
tzw. "wirów przeciw-materii" dają się nam
również odnotować np. na kałużach powstałych
po deszczu. Być może czytelnicy odnotowali
kiedyś, że po tym jak deszcz uformuje na ziemi
kałuże przeźroczystej wody, fale formowane
na ich powierzchniach wykazują gwałtowne
ruchy czegoś niewidzialnego w obrębie owych
kałuż. Ruchy te nie są wiatrem, ponieważ
pojawiają się one i zakłocają kałuże z równą
siłą także w bezwietrzne dni. Zresztą, jeśli się
ich wypatruje, wówczas można je też zobaczyć
w wannach z naszych łazienek, a także w
talerzach z wodą (nawet kiedy woda jest gorąca).
Nie są one również żadnymi żyjątkami wodnymi,
bowiem przeźroczysta woda ujawnia iż brak
w niej jakichkolwiek żyjątek. Jednak ciągle
coś sporadycznie zakłóca powierzchnię tych
kałuż, powodując formowanie na owej wodzie
śladów jakby od niewidzialnych miniaturowych
motorówek. Tym niewidzialnym czymś, co penetruje
i zakłóca wodę w kałużach po deszczu, są tzw.
"wiry przeciw-materii". Ogromne odmiany
owych wirów powodują huragany i tornada, a także
napędzają prądy morskie na Ziemi. Te ogromne
odmiany opisane zostały na stronie internetowej o
huraganach.
Jednak niezależnie od owych ogromnych odmian
takich wirów, w przeciw-świecie istnieją ich mniejsze
wersje, o średnicy sznurka i o wielkości np.
gumki do majtek. To właśnie ruch tych mniejszych
wersji owych wirów przeciw-materii przez kałuże
wody może zostać przez nas wzrokowo odnotowany
po każdym deszczu.
Istnienie przeciw-świata opisywane jest też przez
niemal wszelkie religie. Jest to wszakże ten sam
świat w którym nasze duchy przebywają. Kolejnym
więc relatywnie powszechnie znanym materiałem
dowodowym na poprawnośc Konceptu Dipolarnej
Grawitacji są relatywnie zgodne ze sobą stwierdzenia
wszystkich religii istniejących na Ziemi.
Istnienie przeciw-świata może też zostać łatwo
dowiedzione naukowo poprzez analizę zachowania
się linii sił pola grawitacyjnego. Mianowicie,
istnieje całe zatrzęsienie dowodów że linie
sił pola grawitacyjnego wykazują dynamiczny
charakter dipolarny, właśnie podobny do tego
wykazywanego przez pole magnetyczne.
Przykładem owej kategorii dowodowej jest
wyjaśniony w punkcie #A2 tej strony fakt, że
grawitacja wyzwala siły "dociskające" (tyle
że przez nas odbierane jako "przyciąganie")
jakie oddziaływują nie tylko na materię, ale
także na wszelkie inne obiekty w jej zasięgu,
np. na światło. Stąd podobnie jak pole
magnetyczne grawitacja także posiada dwa
bieguny (mianowicie wlot - inlet "I" oraz
wylot - outlet "O"). Tyle tylko że na przekór tego
dipolarnego charakteru grawitacji, w naszym
świecie widzimy jedynie pierwszy (tj. wlot "I")
jej biegun. To praktycznie oznacza, że drugi
biegun dynamicznego pola grawitacyjnego
znika z naszego świata i wyłania się w tym
innym, równoległym świecie. Niefortunnie,
ponieważ nasze zmysły umiejscowione są
w tym świecie fizycznym, nie widzimy co
dzieje się w owym innym równoległym
przeciw-świecie. Jest to trochę jak z ludźmi
pływającymi w morzu. Ponieważ ich oczy
znajdują się ponad poziomem wody, nie
są oni w stanie widzieć że pod powierzchnią
wody kryje się cały podwodny świat. Jednak
fakt istnienia jeszcze jednego świata zdradzany
jest przez przebieg zjawisk które jesteśmy w
stanie obserwować. Wszakże wszystkie z owych
zjawisk, które przebiegają jednocześnie w obu
światach, muszą wykazywać dualny charakter.
Faktycznie też, przykładowo światło jest już nam
doskonale znane z owego dualnego charakteru.
Dualność tą opisuje wszakże korpuskularna i falowa
teoria światła. Jak to doskonale ujęto w książce
[1H1.1] pióra O.H. Blackwood and others:
"General Physics", 4th edition, John Wiley & Sons,
Inc., 1973 strona 665, "Fizycy żartobliwie obciążani
są wierzeniem w fale świetlne w poniedziałki, środy
i piątki, zaś wierzeniem w korpuskuły świetlne we
wtorki, czwartki i soboty". {Moja własna obserwacja
dodaje do tego, że "w niedziele w kościołach fizycy
demonstrują kompletną negację wszystkiego co
stwierdza dotychczasowa fizyka".} Oczywiście, nie tylko
światło wykazuje taką dualność. Przykładowo, teoria
o "falowo-cząsteczkowej dualność materii" stwierdza,
że dualność tą wykazują również cząsteczki elementarne
oraz praktycznie wszelka materia.
Największą liczbę dobrze zakamuflowanych
dowodów na istnienie
przeciw-świata zawierają podręczniki
fizyki. Aby wskazać tu choćby jeden z
licznych przykładów owych dowodów, to
osoby znające fizykę dosłownie potykają
się o niego podczas studiowania fal
radiowych. Mianowicie, wszelkie fale
istniejące we wszechświecie dzielą się
na dwie zasadnicze katagorie, tj. tzw.
"fal poprzecznych", oraz "fal podłużnych".
Fale poprzeczne powstają wyłącznie na
granicy dwóch ośrodków - np. często
widzimy je na powierzchni morza, lub
na powierzchni falującej flagi. W głębi
danego ośrodka propagują się wyłącznie
fale podłużne. Tymczasem fale radiowe
wykazują wszelkie cechy fal poprzecznych.
To zaś oznacza, że muszą się one propagować
na granicy dwóch światów - znaczy "naszego
świata" oraz "przeciw-świata". Gdyby więc
przeciw-świat nie istniał, nie byłoby
wogóle możliwe powstanie poprzecznych
fal radiowych.
Jednym z bardziej spektakularnych dowodów
na poprawność Konceptu Dipolarnej Grawitacji,
jaki już od bardzo dawna znany jest przez ziemską
astronomię i fizykę, to właśnie owo przesunięcie
ku czerwieni światła gwiazd widzianych z Ziemi.
Jest ono tym samym przesunięciem, które przeciwnicy
Konceptu Dipolarnej Grawitacji cytują jako swój
"koronny" dowód na rzekomą "ucieczkę galaktyk"
oraz na "ekspansję wszechświata". Z uwagi na
ową sporną sytuację, że to samo "przesunięcie ku
czerwieni" jest obecnie używane jako
dowód poprawności aż dwóch przeciwstawnych
do siebie teorii naukowych, będzie ono dokładniej
omówione w odrębnym (następnym)
punkcie #D2
tej strony.
Oczywiście, na dodatek do dowodów na
poprawność Konceptu Dipolarnej Grawitacji
przedstawionych powyżej, tomy 4 i 5 monografii
[1/4]
przedstawiają całe morze innych dowodów.
Aby nazwać tutaj choćby niektóre z nich, to należy do
nich tzw. "jarzenie pochłaniania" wydzielane podczas
ruchu telekinetycznego (patrz "Fot. #1"), ESP
oraz instynkt u zwierząt, czyli fakt komunikowania
się ludzi i zwierząt z ową myślącą substancją
z przeciw-świata, faktyczne
istnienie zjawisk telekinezy i telepatii, itd., itp.
Aby poznać wszystkie owe dowody, najlepiej
byłoby przeczytać całą monografię
[1/4],
lub przynajmnie przeczytać podrozdziały H1.1,
H5.3, I3.3, oraz I7 z jej tomów 4 i 5.
#D2.
"Przesunięcie ku czerwieni" - najbardziej odnotowywalny dowód naukowy na poprawność Konceptu Dipolarnej Grawitacji:
Ciekawe czy czytelnik obserwował kiedyś
pozorne różnice zachowań fal na rzece zależnie
od tego czy fale te przemieszczają się zgodnie
z kierunkiem silnego prądu wody owej rzeki,
czy też przeciwstawnie do kierunku owego
prądu wody. Chociaż bowiem rzeczywiste
parametry owych fal na szybko płynącej
rzece nie ulegają zmianie, ich tzw.
"pozorne parametry" stają się odmienne.
Wszakże w takim przypadku na fale owe
działa łatwe do sprawdzenia przez każdego
zjawisko dające wyniki nieco podobne do
tzw. "Efektu Dopplera" - aczkolwiek z efektem
tym nie mające nic wspólnego. Mianowicie,
wszelkie fale które przemieszczają się
wzdłuż ośrodka jaki właśnie znajduje się
w stanie ruchu o szybkości zbliżonej do
szybkości propagacji owych fal, zmieniają swoją
prędkość propagacji wzgędem nieruchomego
obserwatora w sposób jaki jest
proporcjonalny
do do wektorowej różnicy prędkości owego
ośrodka względem wektora prędkości tychże fal.
Z kolei owa zmiana prędkości owych fal
względem nieruchomego obserwatora,
powoduje że ów obserwator odbiera
je jako "fale pozorne" o zdeformowanych
parametrach, czyli fale które są jakby
"modelem" lub "obrazem" fal
rzeczywistych, a stąd które posiadają
zmienioną długość i częstotliwość w
stosunku do fal rzeczywistych. Powyższe
zjawisko jest szeroko znane na zasadach
empirycznych. Na przekór jednak że
usilnie poszukiwałem jego nazwy i opisów
w podręcznikach
fizyki, nazwy tej narazie
nie udało mi się znaleźć (byc może czeka
ono aż będzie mogło zostać nazwane "Falowym
Efektem Pająka"). Oczywście, opisane powyżej
zjawisko wyraźnie różni się od Efektu Dopplera.
Wszakże Efekt Dopplera zakłada, że
szybkość światła (lub innych obserwowanych
fal) pozostaje niezmienna bez względu
na szybość ośrodka w którym światło to
(czy inne obserwowane fale) się propaguje.
Dlatego Efekt Dopplera odnosi się wyłącznie
do przypadków
kiedy źródło fal się
porusza,
zaś zarówno ośrodek w którym fale te się
propagują, jak i obserwator, pozostają
nieruchome, a stąd kiedy ów nieruchomy
obserwator widzi "fale rzeczywiste". Tymczasem
opisywane tu zjawisko ma miejsce
kiedy źródło fal jest nieruchome, zaś
owe fale propagują się wzdłuż jakiegoś
ośrodka który się porusza względem
nieruchomego obserwatora, a stąd kiedy
szybkość owych fal ulega pozornej zmianie i
dlatego ów nieruchomy obserwator widzi
"fale pozorne" jakie wykazują "zdeformowane"
parametry w stosunku do parametrów fal
rzeczywistych.
W tym miejscu trzeba podkreślić, że z powodu
owej zasadniczej różnicy opisywanego tu efektu
w stosunku do Efektu Dopplera, ich odbiór przez
nieruchomego obserwatora jest też zpełnie odmienny.
Mianowicie w Efekcie Dopplera nieruchomy
obserwator widzi fale rzeczywiste. Stąd do tego
co widzi odnosi się ten sam opis i ten sam model
rzeczywistości jak do owych fal rzeczywistych.
Przykładowo, zarówno to co on widzi jak i fale
rzeczywiste dają się opisać tymi samymi wzorami.
Natomiast w opisywanym tutaj efekcie, nieruchomy
obserwator widzi "fale pozorne" - czyli jakby innoskalowy
model czy obraz fal rzeczywistych. Stąd relacje
pomiędzy falami rzeczywistymi a owymi
obserwowanymi "falami pozornymi" są jak
relacje pomiędzy określonym zjawiskiem,
a modelem tego zjawiska zrealizowanym
w odmiennej skali wymiarowej i w odmiennych
warunkach. Dlatego przykładowo równania
które opisują fale rzeczywiste tracą swoją
ważność dla opisu owych "fal pozornych".
Zjawisko opisywane w tym punkcie najlepiej
znają "surferzy" ujeżdżający fale morskie. Jest
ono bowiem źródłem niezwykłego rodzaju
"spowolnionych fal" po angielsku nazywanych
bore waves.
Fale takie pojawiają się tylko w kilku miejscach
na świecie. W miejscach tych istnieje bowiem
kombinacja parametrów i konfiguracji jaka
jest wymagana dla powstania tych fal, takich
jak: lejkowaty kształt ujścia rzeki, właściwa
szybkość prądu rzeki, wymaganie głęboka
woda, odpowiednie siły i amplitudy napędzającego
te fale przypływu morza, itp. Owe "spowolnione
fale" zawsze posiadają zdeformowane
parametry w stosunku do fal naturalnych.
Przykładowo, przemieszczają się one
znacznie wolniej od fal naturalnych, czasami
nawet zupełnie zatrzymując się w swoim
ruchu (tj. znacząco spowalniają one swoją
częstotliwość). Jednocześnie jednak ich
długość staje się krótsza od fal naturalnych.
Czasami stają się one tak krótkie, że kilka
z nich najkłada się wzajemnie na siebie formując
jedną ogromną "super-falę". Ich zachowanie nie
spełnia więc znanych nam wzorów dla ruchu
falowego. Gdyby były one falami światła, a
nie wody, ich obserwator widziałby je jako
wyraźne "przesunięcie ku czerwieni". Fale
te zawsze też pojawiają się w miejscach
gdzie fale morskie wnikają w ujście rzeki
i wędrują pod prąd szybko płynącej wody.
Takie "spowolnione fale" formowane są tylko
w kilku miejscach na świecie i to zwykle jedynie
raz lub dwa razy do roku - kiedy pojawi się tam
wymagana kombinacja warunków. Najbardziej
znane z miejsc gdzie fale te się pojawiają,
obejmują: ujście rzeki Amazon (lokalnie fale
te zwane są tam "pororoca"), zatokę Hangzhou
w Chinach (lokalnie zwane "Silver Dragon"),
Solway Firth w Szkocji, Bay of Fundy
w Kanadzie.
Jedno z bardziej interesujących zastosowań
opisanego powyżej zjawiska jest dostarczenie
wyjaśnienia dla mechanizmu który powoduje
tzw. "przesunięcie ku czerwieni" światła odległych
gwiazd obserwowanych z Ziemi, a także mechanizmu
który powoduje "przesunięcie ku fioletowi" białego
światła opadającego na daną (np. naszą) planetę
i obserwowanego z powierzchni tej planety.
Wyjaśnienie to wynika z definicji "pola grawitacyjnego"
dostarczonej przez Koncept Dipolarnej Grawitacji
i opisanej w punkcie #G2. Zgodnie z tą definicją,
niemal wszystko w naszym wszechświecie,
włączając w to energię i światło, jest rodzajem
naturalnych programów posiadających zdolność
do poruszania się zgodnego z zaprogramowanymi
w nich "prawami". Z kolei rodzaj pola siłowego
podobnego do tarcia, które jest formowane
podczas poruszania się owych programów,
nazywany jest właśnie "polem grawitacyjnym".
Wyjaśnijmy teraz szerzej ową definicję grawitacji
dostarczoną nam przez Koncept Dipolarnej Grawitacji.
Zgodnie z nią, grawitacja to po prostu jakby rodzaj
"sił tarcia" formowanych przez przepływ całego szeregu
naturalnych programów które koncentrycznie opadają
z kosmosu na dane ciało niebieskie, przemieszczają
się do centrum grawitacyjnego owego ciała, poczym
w owym centrum grawitacyjnym przenikają do
przeciw-świata. (Istnienie przeciw-świata zostało
udowodnione formalnie w punkcie #D3 poniżej.)
W rezultacie owego nieustannego przepływu programów,
światło (które też jest jednym z owych naturanych
programów) w pobliżu ciał niebieskich zawsze
porusza się jakby w szybko płynącym strumieniu.
Dlatego jeśli owo światło opada z kosmosu w
kierunku powierzchni jakiegoś ciała niebieskiego
(np. planety), poruszało się ono będzie "z prądem"
owego strumienia naturalnych programów. Jego
prędkość musi więc wówczas wykazywać pozorne
powiększenie w odniesieniu do nieruchomego
obserwatora. Z kolei owo pozorne powiększenie
jego prędkości spowoduje, że nieruchomy obserwator
będzie je widział w formie "światła pozornego"
czyli światła które "zdeformowało" swoje parametry
poprzez pozornie wydłużenie swojej fali ale i
jednocześne pozorne zwiększenie swojej częstotliwości.
To zaś będzie w oczach obserwatora manifestowało
się jako "przesunięcie do fioletu" tegoż światła.
Jeśli zaś światło wyłaniało się będzie z jakiegoś ciała
niebieskiego, np. z gwiazdy, będzie ono wówczas
poruszało się "pod prąd" owego strumienia programów.
Będzie więc wówczas wykazywało pozorne spowolnienie
swojej szybkości względem nieruchomego
obserwatora z powierzchni owej planety.
Z kolei owo pozorne pomniejszenie jego prędkości
spowoduje, że nieruchomy obserwator będzie je
widział w formie "światła pozornego" czyli światła
które "zdeformowało" swoje parametry poprzez
pozorne skrócenie długości swojej fali świetlnej
ale jednocześnie i pozornie zmniejszenie
(spowolnienie) swojej częstotliwości. To zaś
będzie w oczach obserwatora manifestowało
się jako "przesunięcie ku czerwieni" tegoż światła.
#D2.1.
Dlaczego "przesunięcie ku czerwieni" potwierdza poprawność Konceptu Dipolarnej Grawitacji
oraz zaprzecza poprawności "teorii rozszerzającego się wszechświata":
Motto:
"Aczkolwiek to samo zjawisko może być obwieszczane 'dowodem' przez obie spierające się
ze sobą strony, faktycznie zawsze istnieją w nim cechy które zgodnie zaprzeczają jednej z tych stron."
Jest publiczną tajemnicą, że owo "przesunięcie
ku czerwieni" światła odległych gwiazd stało się
kluczowym argumentem dla zwolenników
tzw. "teorii rozszerzającego się wszechświata".
Ponieważ jednak opisywana tutaj teoria nazywana
Konceptem Dipolarnej Grawitacji stwierdza
dokładną odwrotność tego w co wierzą zwolenicy
owej "teorii rozszerzającego się wszechświata",
to samo zjawisko "przesunięcia ku czerwieni" w
rzeczywistości nie może jednocześnie podpierać
prawdziwości obu tych przeciwstawnych do siebie
teorii. Muszą więc istnieć jakieś przeoczone fakty,
a także różne eksperymenty które da się wykonać,
jakie będą świadczyły tylko za poprawnością
jednej z tych przeciwstawnych do siebie teorii,
jednocześnie zaś świadcząc przeciwko poprawności
drugiej. Według mojego własnego rozeznania,
następujące fakty które są przeaczane przez
zwolenników "teorii rozszerzającego się wszechświata"
poświadczają o błędności tejże teorii, zaś jednocześnie
potwierdzają poprawność opisywanego tutaj Konceptu
Dipolarnej Grawitacji:
(i) Wszystkie gwiazdy i galaktyki wykazują
"przesunęcie ku czerwieni", podczas gdyby
wszechświat faktycznie się rozszerzał, spora
grupa z nich powinna wykazywać "przesunięcie
do fioletu". Chodzi bowiem o to, że owo
"przesunęcie ku czerwieni" mogłoby być obserwowane
z Ziemi na wszystkich gwiazdach jedynie w
przypadku gdyby Ziemia umiejscowiana była
w dokładnym punkcie zerowym wszechświata.
Tymczasem Ziemia jest położona na peryferiach
wszechświata. Stąd w przypadku poprawności
"teorii rozszerzającego się wszechświata" tylko
część gwiazd i galaktyk powinna wykazywać
"przesunięcie ku czerwieni", pozostała zaś część
powinna wykazywać "przesunięcie do fioletu".
(ii) Poza owym "przesunięciem ku czerwieni"
nie istnieją już żadne inne fakty które wspierałyby sobą
poprawność "teorii rozszerzającego się wszechświata",
podczas gdy istnieje zatrzęsienie dowodów na
poprawność opisywanego tutaj Konceptu Dipolarnej
Grawitacji - a z nim na fakt że wszechświat wcale
się nie rozszerza. Przykładem takiego
materiału dowodowego jest opisany poprzednio
fakt że "niebo jest niebieskie", chociaż atmosfera
ziemska wcale nie "imploduje" - czyli wcale nie
kurczy się w kierunku odwrotnym niż kierunek
rzekomego rozszerzania się wszechświata.
Musi więc istnieć jakiś zpełnie inny powód,
poza Efektem Dopplera, który powoduje owe
tendencyjne przesunięcia kolorów. Fizyka
stara się niezręcznie wyjaśniać "niebieskie
niebo" jako wynik zjawiska które jest zupełnie
odmienne od "przesunięcie do fioletu".
Oczywiście,
wygodnie zapomina ona wówczas
sprawdzić eksperymentalnie, że "przesunięcie
w podczerwień" światła gwiazd faktycznie
wykazuje cechy lustrzane do owego "przesunięcia
do fioletu" niebieskiego światła z nieba.
(iii) Fale elektromagnetyczne są tzw.
"falami poprzecznymi" (jak to wyjaśniono
w punkcie #D3 poniżej) - dokładnie tak
samo jak fale na wodzie. Stąd wszystkie
zjawiska ujawniające swoje istnienie na falach
wodnych muszą też się pojawiać we falach
elektromagnetycznych, oraz wice wersa.
Wyrażając to samo innymi słowami, fakt
że zjawisko przyjmujące formę tzw.
"bore waves" na wodzie (opisywane w
poprzednim punkcie #D2) ilustruje
wodny odpowiednik dla przesunięcia
ku czerwieni światła gwiazd, oznacza
że obecne naukowe wyjaśnienie tego
przesunięcia jest błędne. Zgodnie
więc z DeBrogliowską Zasadą Symetryczności
Natury owo "przesunięcie ku czerwieni"
światła gwiazd wcale nie jest powodowane
Efektem Dopplera uciekających galaktyk,
a zwykłym ruchem fal elektromagnetycznych
"pod prąd" pól grawitacyjnych swoich gwiazd.
* * *
Niezależnie od powyższych faktów, które są
bezpośrednio związane z omawianym w
punkcie #D2 "przesunięciem ku czerwieni",
na błędność "teorii rozszerzającego się
wszechświata" wskazują też najróżniejsze
inne fakty. Wyszczególnijmy tutaj chociaż
najważniejsze z nich.
(iv) Konfiguracja wszechświata wcale nie
odpowiada doskonale znanym nam konfiguracjom
eksplozyjnym. Wyrażając to innymi słowami,
wszechświat jest zapełniony materią w sposób
"planowy" - znaczy tak jakby ktoś rozumny (Bóg)
celowo ją porozmieszczał w najkorzystniejszy
sposób. Tymczasem gdyby wszechświat powstał
w wyniku "wielkiego bangu" - tak jak zwolennicy
"teorii rozszerzającego się wszechświata"
to
postulują, wówczas musiałby on wykazywać
konfigurację charakterystyczną dla eksplozji.
Przykładowo, zamiast mieć masę rozłożoną
w sposób inteligentny i w przybliżeniu równomierny,
miałby on całą masę skupioną prze peryferiach.
Faktycznie też gdyby nawet założyć istnienie
zjawiska "rozszerzania się wszechświata", przy
konfiguracji świata fizycznego jaką już dzisiaj
udało ludziom się poznać, masa tego wszechświata
musiałaby nieustannie wypływać z jakiegoś źródła,
a ściślej z aż kilku źródeł. Taki zaś nieustanny
wypływ masy jest sprzeczny z zasadami "esplozji".
Z kolei bez "eksplozji" która by nadała masom ich
początkowy pęd, wszechświat nie byłby w stanie
się rozszerzać. Podsumowując, konfiguracja
wszechświata i rozłożenie w nim masy sugeruje,
że nasz świat fizyczny (ten widzialny) został
inteligentnie stworzony, a nie powstał w wybychu.
(v) Teoria wielkiego wybuchu i rozszerzającego
się wszechświata zaprzecza innym teoriom fizycznym.
Przykładowo, w chwili wielkiego wybuchu prędkość
rozchodzenia się materii miałaby jakoby przekraczać
prędkość światła. Inna zaś teoria fizyczna (Alberta
Einsteina) stwierdza, że podobno prędność światła
jest nieprzekraczalna - bowiem masa materii wówczas
wzrosłaby do nieskończoności. Wiadomo, zaś
że materii o nieskończenie dużej masie żadna
eksplozja nie byłaby w stanie ani poruszyć, ani
też przyspieszyć. Czyli mamy tu paradoks fizyczny
który może być rozwiązany tylko jeśli fizycy zaczną
w swoich spekulacjach przyjmować najróżniejsze
niewiarygodne założenia. A cała ta nieprawdopodobna
gimnastyka i przyjmowanie nierealistycznych założeń
jest tylko po to aby uniknąć stwierdzenia, że jednak
Bóg
istnieje i to Bóg stworzył świat fizyczny - tak jak to
opisane i podparte licznymi dowodami w punkcie
#I4 niniejszej strony internetowej oraz na odrębnej
stronie o
ewolucji
(niektóre sprawy wiążące się ze stworzeniem świata
i człowieka przez Boga omawiane są też na stronie o
wehikułach czasu).
Reasumując, owa niby-teoria o zaistnieniu "wielkiego
wybuchu" i o rozszerzaniu się świata fizycznego
okazuje się być "wielką bujdą na kółkach", którą
jakieś fatalistycznie nastawione indywidua usiłują
nastraszyć ludzi i odwrócić ich uwagę od istnienia
Boga oraz od dociekań jak naprawdę Bóg stworzył
świat fizyczny (patrz punkt #I4 tej strony).
#D2.2.
Dajmy życie "serpentowi Pająka" aby móc prosto wyjaśniać całe szeregi naukowych paradoksów i zagadek:
Motto:
"Jeśli coś ujawnia nam manifestacje swego istnienia trzeba to tak nazwać aby być w stanie otwarcie o tym mówić."
Jeśli ktoś uważniej przyglądnie się
temu co z jednej strony stwierdza
oficjalana nauka ziemska, a co z
drugiej strony wyłania się z rzeczywistego
życia, wówczas uderzy go w oczy coraz
większa rozbieżność pomiędzy tymi dwoma.
Przykładowo, w poprzednim punkcie #D2.1
wyjaśniono, że życie, obserwacje empiryczne,
oraz logika dowodzą iż tzw. "przesunięcie
ku czerwieni" światła gwiazd jest kolejnym
dowodem na fakt że świat fizyczny stworzony
został przez Boga jako stabilny świat
stacjonarny. Jednak nauka ortodoksyjna
upiera się w kłamliwym twierdzeniu, że
to samo przesunięcie ku czerwieni światła
gwiazd jest dowodem na tzw. "Efekt Dopplera"
wywołany odśrodkową "ucieczką galaktyk".
Nauka upowszechnia też tzw. "Prawa Murphy’ego"
aby tłumaczyć nimi wiele dziwnych zdarzeń
i paradoksów, chociaż nie jest w stanie
przeprowadzić nawet jednego powtarzalnie
weryfikowalnego eksperymentu w którym
faktycznie by się ujawniło działanie
tych rzekomych "praw Murphy’ego".
Aby było jeszcze śmieszniej, nauka ani
nie stara sie, ani nawet nie szuka sposobu
aby udowodnić, że ESP faktycznie działa -
chociaż w rzeczywistynm życiu szacuje
się iż ponad 90% zasobów naturalnych
i wody pitnej odkryte zostało na Ziemi
właśnie dzięki użyciu różdżkarskiej lub
wahadlarskiej formy ESP. Nie wsopomnę
już tutaj stanowiska oficjalnej nauki
w sprawach UFO czy duchów – chociaż
niemal każda gazeta aż przelewa się
od informacji na ich temat.
Wszystkie powyższe paradoksy i niekonsekwencje
nauki daje się jednak dyplomatycznie i
bezkolizyjnie wyjaśnić jeśli nada się
życie umownemu rodzajowi istnienia,
który proponuję nazwać "serpentem
Pająka". Wszakże naukowcy są już doskonale
znani z ignorowania "brzytwy Occama" i
dawania życia całej gamie naukowych stworzeń.
I tak przykładowo "Demon Maxwella" pomaga
adeptom fizyki zrozumieć że tzw. "prawa
termodynamiczne" to wcale nie prawa, a
jedynie statystyczne prognozy które w
normalnych warunkach typowo się sprawdzają.
Z kolei tzw. "kot Schrodingera" pozwala
fizykom wytłumaczyć dlaczego obserwowanie
czegoś z użyciem ortodoksyjnych technik
naukowych zakłóca zachowanie obserwowanego
obiektu. (Niczego jednak nie zakłóca np.
obserwacja z użyciem
teleskopów telepatycznych -
które odbierają informację jaką o sobie
wysyła ciągle
i w naturalny sposób każdy obiekt
wszechświata.) Trzymając się więc powyższego
ducha nauki, niniejszym powołuję do życia
jeszcze jedno "naukowe stworzenie" tego typu.
Stworzenie to nazywam "serpentem Pająka".
Okazuje się ono niezwykle pomocne przy
naukowym wyjaśnianiu najróżniejszych
paradoksów i niekonsekwencji które nie
spełniają poznanych i ustalonych reguł
czy praw, a także przy naukowym dyskutowaniu
najróżniejszych zjawisk które istnieją
obiektywnie jednak których tradycyjnych
nazw naukowcy obawiają się wymawiać głośno
bowiem wzbudzają one niepożądane reakcje
u słuchaczy (w rodzaju: UFO, duchy, dusza,
aureola, itp.). Dodatkowo wprowadzenie
tego serpenta pozwala na eliminowanie owych
podwójnych standartów, kiedy to nauka
stwierdza i praktykuje coś zupełnie
odwrotnego niż codzienne życie.
Nazwę "serpent" nadaję owemu istnieniu z
powodów wynikających z wyjaśnień w punkcie
#E2 strony internetowej o
pochodzeniu zła na Ziemi.
W mitologii (szczególnie chrześcijańskiej),
a także w Biblii, nazwa "serpent" przyporządkowana
była bowim do szczególnie złośliwych istot
nadprzyrodzonych. Przykładowo, bibilijna
Księga Rodzaju, werset 3:1 opisuje go w
następujący sposób: "A serpent był
bardziej przebiegły niż wszystkie bestie
lądowe, które Pan Bóg stworzył."
Nazwa "serpent" odpowiada więc
staropolskiemu słowu gadzina,
np. z powiedzenia "ale z niego gadzina",
czy "gadzina z niego wyszła". Owe człeko-kształtne
istoty były bardzo przebiegłe, niewypowiedzianie
złośliwe, mściwe, o złych i wrogich
ludziom intencjach i działaniach, posiadały
nadprzyrodzone moce podobne do mocy
diabłów, oraz zachowywały się jak dzisiejsi
UFOnauci (np. uprowadzały one, eksploatowały,
zamęczały i wyniszczały ludzi). Faktycznie
to ja osobiście wierzę, że właśnie z uwagi
na owe szatańskie cechy tamtych mitologicznych
istot człeko-kształtnych o wężowej skórze
(zilustrowanej na fotografiach #4, #5 i #6" ze
strony o
kościele Św. Andrzeja Boboli z Milicza),
faktycznie w kulturach wszystkich narodów świata
serpent jest symbolem zła, szujowatości, krętactwa,
oszustwa, itp. Najlepiej tą szujowatą opinię
serpentów (węży, gadzin) wyraża przysłowie
chińskie stwierdzające, że nawet jeśli
wprasować serpenta do prościutkiej rury,
ciągle nie wysprostuje się jego poskręcanej
natury. To dlatego owemu nowemu
stworzeniu zwanemu tu "serpentem Pająka"
nadaję wszystkie cechy którymi odznaczały
się tamte mitologiczne "serpenty". Gdyby
cechy te zdefiniować naukowo, to "serpent
Pająka" jest to nieuchwytna istota powołana
do życia w celu ułatwiania naukowych
rozważań i wyjaśnień najróżniejszych
paradoksów i rozbieżności empiryki z
teoriami, która to istota odznacza
się zbiorem cech i możliwości jakie
są nielimitowanym negatywnym przeciwieństwem
cech i możliwości moralnego mieszkańca Ziemi".
Przykładowo "serpent Pająka" zawsze tylko
szkodzi wszystkim naokoło siebie, fałszuje
wyniki eksperymentów naukowych, uniemożliwia
podjęcie postępowych decyzji, żyje wiecznie,
ma wehikuł czasu - może więc cofać się
w czasie do tyłu lub przemieszczać się
do przyszłości, ma urządzenie do podsłuchu
naszych myśli, ma maszyny do natychmiastowego
hipnotyzowania ludzi, zawsze kłamie,
nigdy nie czyni tego co mówi że uczyni,
jest okropnie leniwe i praktykuje filozofię
pasożytnictwa,
nadal żyje w ustroju niewolniczym, nie
posiada "wolnej woli" - a jedynie czyni co mu nakazano,
itd., itp. Ponadto owo morze zła "serpent
Pająka" zasiewa na Ziemi wyłącznie z
materialistycznych pobudek najniższego
rodzaju. Przykładowo, jest okropnie
leniwe - aby więc uwolnić się od
konieczności pracy "porywa" ono ludzi
nocami zaś ze zrabowanej ludziom spermy
i ovule hoduje dla siebie rodzaj
niewolników które nazywa "biorobotami".
Ponieważ szkoda mu tracić czas na nocną
regenerację, podczas porwań wysysa z
ludzi energię życiową swoimi zaawansowanymi
urządzeniami a potem eliminuje swoją
senność regenerując się tą energią.
Ponieważ nie chce mu się wkładać
wysiłku w rozwinięcie komputerowej
"sztucznej inteligencji" wyłapuje
inteligentne dusze ludzkie i więzi
je w swoich komputerach w których
dusze te przez całe następne wieki
niewolniczą w rolach inteligentnych
sterowników. Itd., itp. - po szczegóły
jego "wyczynów" i "nawyków" patrz
opisy ze strony
memoriał.
Aby lepiej zrozumieć przeciwstawną do ludzkiej
naturę, motywacje, oraz sposoby działania
owego serpenta, prześledźmy hipotetyczną
konwersację, która odbyła się pomiędzy
człowiekiem (c) a owym serpentem (l). Oto owa
konwersacja: (c) Witam serpent. Co nowego na
waszej planecie? (l) Jak zwykle, przez ostatnie
400 milionów lat nic nowego u nas się nie dzieje.
(c) Czy nie jest wam z tego powodu nudno? (l)
Nie - każdy jest zajęty rabowaniem i spychaniem
w dół innych cywilizacji, nikt więc nudy nie odnotowuje.
Zresztą my nadal żyjemy w systemie niewolniczym,
stąd tzw. "wolna wola", a z nią prawo aby móc się
nudzić, nie należą do przywilejów naszej kasty niewolniczej.
(l) A co nowego u ciebie człowieku? (c) O, ważne
wydarzenie. Właśnie wynalazłem bardzo istotne
dla ludzkości urządzenie techniczne i zabieram
się za jego wdrożenie do produkcji.
(l) Co to za urządzenie? (c) Jest to wiatrak który
działa jak mechaniczny "dehumidifier", czyli
odciąga on wodę z powietrza. Po umieszczeniu
przy drogach na Saharze lub w Australii będzie
on dostarczał podróżnym
pitnej wody.
(l) Dlaczego
ty dokonujesz wynalazków? Nie jesteś przecież
z kasty kapłanów którzy mają monopol na dokonywanie
wynalazaków. (c) O, chcę po prostu dokonać
czegoś pożytecznego dla ludzkości. U nas zaś na
Ziemi nie trzeba urodzić się w kaście kapłanów
aby nam było wolno dokonywać wynalazków.
(c) Czy u was nikt poza kapłanami nie ma
pozwolenia na dokonanie wynalazku? (l) Na
naszej planecie każdy ma zdefiniowane
co wolno mu i co powinien czynić - zależnie od tego w jakiej
kaście się urodził. Wynalazki zarezerwowali
dla siebie kapłani. (c) Jaki wynalazek owi
kapłani wdrożyli ostatnio? (l) Nikt nie pamięta,
bowiem ostatni wynalazek wdrożony był na
naszej planecie około 400 milionów lat temu.
Potem już tylko rabowaliśmy osiągnięcia
innych cywilizacji. (c) To czym w takim razie
zajmują się wasi kapłani. (l) Poza nimi samymi
dokładnie to nikt nie wie, bo każdy jest z innej
niż oni kasty. Będąc zaś niewtajemniczonym
nie wolno nam dociekać co czynią wtajemniczeni.
W naszej cywilizacji każdy ma jednak jakieś zajęcie,
jestem więc pewien że i oni także. Myślę że
przez ostatnie 400 milionów lat planują
jaki wynalazek powinien być poszukiwany
jako następny. (l) Czy swój wynalazek
upowszechniłeś już wśród innych ludzi?
(c) Nie, narazie sam badam jego prototyp.
(l) W takim razie oddam ci przysługę. Wymażę
teraz twoją pamięć abyś nigdy nie pamiętał
że dokonałeś jakiegokolwiek wynalazku.
Z użyciem "serpenta Pająka" które odznacza
się owymi cechami tak przeciwstawnymi
do ludzkich, bardzo łatwo wyjaśnić wszelkie
paradoksy, niekonsekwencje oraz odstępstwa
dzisiejszej nauki ziemskiej od tego co dzieje
się w prawdziwym życiu. Przykładowo, przy braku
możliwości naukowego wyjaśnienia dlaczego
ktoś napytał aż tyle zła nauce ziemskiej
i ludzkości poprzez wysunięcie i promowanie
tak niedorzecznej i tak szkodliwej ateistycznej
niby-teorii, jak owo twierdzenie o
"ekspansji wszechświata" oraz o "wielkim wybuchu",
podczas gdy jedynym faktem obserwacyjnym
z którego ta ateistyczna niby-teoria została
wyinsynuowana jest owo "przesunięciu ku czerwieni" –
wyjaśnienie takie natychmiast wynika z
serpenta Pająka. Mianowicie, "wielki wybuch"
został nauce podsunięty i wmuszony do
rozgłaszania właśnie przez owego "serpenta Pająka".
Serpent ten wyjaśnia też jak jest to możliwe
że tylko jedna owa "niby-teoria" nawprowadzała
aż tyle błędnych idei do kosmologii i
do życia, które obecnie Koncept Dipolarnej
Grawitacji musi mozolnie prostować i
naprawiać, oraz dlaczego efekt który
je wyjaśnia poprawnie jest nadal
ignorowany przez oficjalną fizykę
i znany tylko empirycznie np. przez
"surferów" morskich. Z kolei jeśli
ktoś się zastanawia dlaczego działają
tzw. "Prawa Murphy’ego" - chciaż praw
tych faktycznie nie ma, wyjaśnienie
jest proste – zdarzenia opisane tymi
prawami są po prostu psikusami płatanymi
ludziom przez owego serpenta Pająka. Jeśli
ktoś się zastanawia dlaczego ogromna
większość surowców naturalnych odkrywana
jest przez radiestetów, chociaż oficjalna
nauka nie jest w stanie udowodnić istnienia
i działania ESP – znowu wyjaśnienia
dostarcza ów serpent. Serpent ten po prostu
skrycie fałszuje wyniki oficjalnych
eksperymentów na temat ESP, tak aby
oficjalna nauka ludzka nigdy nie była
w stanie udowodnić istnienia ESP.
Itd., itp.
Oczywiście "serpent Pająka" ma zastosowanie
dla praktycznie wszystkich dziedzin nauki
i techniki, a nie tylko do fizyki czy
kosmologii. Gdziekolwiek bowiem istnieje
jakiś paradoks, niedorzeczność, naginanie
praw wszechświata, czy szokująca niezgodność
twierdzeń nauki z rzeczywistym życiem, wszystko
to może być prosto wyjaśnione z pomocą "serpenta".
Przykładowo, w medycynie wyjaśnia ono dlaczego tak
duży procent mężczyzn ma bóle kręgosłupa
(serpent bierze na nich za coś odwet i
wyrywa im dyski podczas nocnych "porwań").
Dlaczego tak duży procent kobiet ma kandydozę
czyli grzybicę lub drożdżycę pochwy
(po angielsku "thrush") - na przekór
że nie są aktywne seksualnie (męskie
serpenty je gwałcą pod hipnozą i zarażają
je kandydozą). W biologii wyjaśnia ono
kto i dlaczego wprowadził teorię tzw. "naturalnej
ewolucji" której prawdziwości nie podpiera
nawet jeden fakt, podczas gdy ignoruje
się wiedzę o stworzeniu świata fizycznego
i człowieka przez Boga,
na przekór że jej poprawność podpiera
całe morze naukowo niepodważalnych faktów,
część z których opisana jest na odrębnej stronie o
ewolucji.
(Przykładowo, jednym z niepodważalnych
dowodów na stworzenie zwierząt i człowieka
przez Boga wskazywanych na owej stronie o
ewolucji jest tzw. kod genetyczny. Tzw. "Teoria
Kumunikacji" Shannona naukowo udowodniła bowiem,
że każdy "kod" albo "język" musi być opracowany
przez kogoś posiadającego inteligencję.
Tylko zaś Bóg mógł opracować kod genetyczny -
po szczegóły patrz punkt #B3 na odrębnej stronie o
Bogu,
w którym zaprezentowany został formalny
dowód naukowy na fakt że "Bóg istnieje".)
W fizyce ów serpent wyjaśnia dlaczego
tak dużej liczby praw i obserwacji
oficjalnie nie wolno ani badać oni
opisywać w publikacjach, na przekór
że na ich temat istnieje obszerny
materiał dowodowy (np. rozważ stanowisko
fizyki w sprawie UFO, duchów, duszy,
aury, ESP, itp.). W astronomii ów
serpent wyjaśnia dlaczego "życia w kosmosie"
poszukuje się na najodleglejszych gwiazdach,
podczas gdy ignoruje się wszelkie dowody
że owo
życie
skrycie przybywa na naszą
planetę
w celach rabunkowych już od tysiącleci.
W sprawach wiary ów serpent
wyjaśnia dlaczego oficjalnie twierdzi
się że Boga nie ma, chociaż istnieje
zarówno
formalny dwód na istnienie Boga,
jak i zatrzęsienie matriału dowodowego
który istnienie to konsystentnie
potwierdza (ten materiał dowodowy
faktycznie zapełnia całą niniejszą stronę).
W socjologii i polityce wyjaśnia ono
dlaczego politycy i coraz większa
część społeczeństwa unika mówienia
prawdy. Itd., itp.
Rozważając operowanie "serpenta Pająka" trzeba
jednak pamiętać o jego atrybutach wymienionych
poprzednio, przykładowo że jest okropnie
leniwy, że serpent ten praktykuje filozofię
pasożytnictwa
która mu nakazuje aby zawsze czyniło tylko to do
czynienia czego zostało jakoś przymuszone,
oraz że posiada ono wehikuły czasu a stąd
ma wgląd do przyszłości i wie dokładnie które
dzisiejsze zdarzenia zadziałają w przyszłości
na jego niekorzyść. Dlatego owo "serpent Pająka"
nie każdemu i nie w każdym przypadku "płata
swoje figle". Jego działanie jest więc wybiorcze
i daje się odnotować tylko wtedy gdy dane
zdarzenie wywiera silny wpływ na to co
stanie się w przyszłości - zaś w interesie
owego serpenta leży aby wpływ ten wyeliminować.
Dlatego za działanie tegoż serpenta Pająka nie wolno
nam uznawać np. każdego upadku kromki chleba
masłem na dywan - szczególnie jeśli upadki
takie wypełniają prawa statystyki i fizyki.
Gdyby jednak zorganizowany był oficjalny
eksperyment sprawdzający, raportowany
potem w podręcznikach, zaś liczba kromek
upadłych masłem w dół przekroczyłaby tą
wynikajacą z obowiązujących praw, wówczas
już trzeba się liczyć że serpent kromkom tym
nieodnotowywalnie "dopomógł". Wyrażając
to innymi słowami "serpent Pająka" sabotażuje
tylko te zdarzenia które w wyniku tego sabotażu
wykazują potem rozbieżność pomiędzy tym
co typowo dzieje się w faktycznym życiu,
a tym co stwierdziła oficjalna nauka lub
w co nakazano ludziom wierzyć, a także
wice wersa - znaczy jego interwencje mają
miejsce wówczas gdy zdarzenia z codzinnego
życia nagle zaczynają odbiegać od typowego
działania praw wszechświata. Najbardziej
też na sabotaże tego serpenta wystawieni są
ludzie którzy dokonują czegoś, co silnie
zaciąży kiedyś na przyszłości ludzkości.
Filozofia
totalizmu
uczy nas, że do każdego ludzkiego słowa
przywiązany jest trzywymiarowy bagaż.
Tylko wymiar intelektualny tego bagażu
zawiera informację co dane słowo oznacza.
Natomiast jego wymiary fizykalny i
uczuciowy zawierają pozaintelektualne
przekazy których zadaniem jest wzbudzanie
w naszym umyśle określonych skojarzeń
i reakcji,
zaś w naszych emocjach wzbudzanie
określonych uczuć, za każdym razem
kiedy z wyrazem tym się zetkniemy.
To właśnie z uwagi na ów bagaż fizykalny
i emocjonalny przywiązny do licznych
popularnych nazw dla tego co lekarze
nazywają "penis", "vargina", czy "bo"
("bowel open"), dyscypliny medyczne
zmuszone były powprowadzać swoje własne
nazwy które wzbudzają medycznie-pożądane
skojarzenia, reakcje i uczucia. Podobnie
sytuacja ma się z innymi obszarami życia
które nauka ma obowiązek badać i wyjaśniać,
jednak które niechwalebnie dla siebie
ignoruje ponieważ do ich popularnych
nazw przywiązany został nietolerowalny
dla nauki bagaż fizykalny i uczuciowy.
Aby więc włączyć i te inne pojęcia do
sfery zainteresowań nauki, a tym samym
aby skończyć ten nazewniczy impas,
konieczne jest nadanie tym dotychczas
ignorowanym pojęciom jakieś ściśle
naukowe nazwy. Nazwa "serpent Pająka"
jest moją propozycją rozwiązania tego
nazewniczego problemu. Jak na dzisiaj
nazwa ta nie posiada przywiązanego
do siebie żadnego bagażu emocjonalnego.
Powołanie do życia serpenta Pająka i powszechne
wprowadzenia go do naukowych rozważań stwarza
aż kilka zasadniczych punktów przewagi nad obecnym
sposobem rozprawiania się przez naukę z
prześladującymi ją paradoksami i niekonsekwencjami
(polegającym na "chowaniu głowy w piasek"
oraz udawaniu że dana sprawa nie istnieje).
Serpent ten pozwala bowiem na otwarte adresowanie
problemów i na omawianie ich bez wskazywania
na kogoś palcem ani bez nazywania ich
po imieniu. Stąd zaś jest już tylko jeden
krok do praktycznego odkrycia kim właściwie
jest ów "serpent Pająka", jakie są jego cele,
oraz jakimi metodami ono działa – czyli do
bezryzykowego wydobycia na światło ustaleń
opisywanych na totaliztycznych stronach
internetowych (włączając w to m.in. niniejszą stronę).
"Serpent Pająka" początkowo nazywany był
"lichem Pająka". Jednak po szerszym sprawdzeniu
okazało się że nazwa "serpent" jest efektywniejsza
w tym szczególnym jej zastosowaniu.
Niezależnie od niniejszej strony o
Koncepcie Dipolarnej Grawitacji,
opisy "serpenta Pajaka" zawarte są m.in. w
punkcie #G12 na mojej stronie autobiograficznej
o mnie (Prof. dr inż. Jan Pająk),
a także w podrozdziale I2.1.2 z tomu 5 monografii
[1/5].
Z kolei mitologiczna wymowa nazwy "serpent"
omawiana jest w punkcie #E2 strony o
pochodzeniu zła na Ziemi.
#D3.
Formalny dowód naukowy
totalizmu
na istnienie przeciw-świata,
sformułowany zgodnie z
zasadami logiki matematycznej:
Formalny dowód naukowy na istnienie
przeciw-świata opublikowany został
już w 2000 roku (w więc sporo lat temu)
w podrozdziałach od H1.1 do H1.1.3
z tomu 4 monografii naukowej
[1/4] "Zaawansowane urządzenia magnetyczne".
Faktycznie to zrealizowanie konstrukcji
tamtego dowodu zostało w owych
podrozdziałach powtórzone wówczas
aż za pomocą trzech fizykalnych metod
naukowego dowodzenia. To zaś
dokumentuje, że naukowego udowodnienia
tak oczywistej prawdy jak istnienie przeciw-świata,
daje się dokonać aż na kilka odmiennych
sposobów. Dowód naukowy że "przeciw-świat
faktycznie istnieje" jest relatywnie istotny.
Wszakże naukowo potwierdza on to co
religie i folklor ludowy wyjaśniają nam już
od tysiącleci.
Mianowicie, potwierdza on
że ów odmienny świat, popularnie nazywany
"tamtym światem" (np. rozważ powiedzenie
"wysłali go na tamten świat"), lub "zaświatem"
(np. rozważ powiedzenie "przeniósł się w zaświaty"),
faktycznie istnieje obiektywnie. Z kolei to jego
obiektywne istnienie daje się potwierdzić
w sposób naukowy. Stąd zaś pozostał nam
już tylko jeden mały krok do naukowego
udowodnienia, że to co religie i folklor ludowy
stwierdzają na temat Boga mieszkającego
w tamtym świecie, oraz na temat naszego
tam życia pozagrobowego, też jest obiektywną
prawdą i też daje się potwierdzić obiektywnie
metodami nauki.
Dowód naukowy że "przeciw-świat
faktycznie istnieje" jest też dla nas równie wiążący jak
wszelkie inne dowody naukowe - przykładowo
jak dowody że Ziemia jest okrągła, czy że
boki trójkąta prostokątnego spełniają
równanie Pitagorasa. Dla naszego własnego
dobra powinniśmy też uwzględniać wskazania
tego dowodu we wszystkim co czynimy. Wszakże
jeśli go NIE będziemy uwzględniali, wówczas
wyznawali będziemy poglądy i podejmowali
będziemy w swym życiu działania które są
sprzeczne z prawdą - czyli przeciwstawiają
się faktycznemu działaniu przeciw-świata
i wszechświata. Z kolei za myślenie i
działanie przeciwstawne do prawdy i do
rzeczywistości nieuchronnie czekają nas
niezbyt dla nas przyjemne konsekwencje.
Jeśli zaś uwzględniamy w naszym życiu
wskazania tego dowodu, wówczas w niemal
wszystkim co czynimy będziemy skłonni
uwzględniać istnienie i wpływ przeciw-świata
na nasze życie i na świat wokół nas.
To zaś będzie kluczem do przyszłego
zbierania owoców i nagród jakie czekają
na tych co poznali i uznają prawdę.
Podczas mojej profesury na
Uniwersytecie w Korei
w 2007 roku, przez dziwne zrządzenie
Boga
w drugim semestrze pokrywającym się czasowo
z aktualizowaniem piątego wydania mojej
najważniejszej monografii
[1/5],
dane mi było prowadzenie serii
wykładów z logiki matematycznej.
Jednym z "produktów ubocznych" owych wykładów z logiki
było, że do trzech wersji dowodów na istnienie przeciw-świata
przeprowadzonych poprzednio metodami fizykalnymi,
mogłem teraz dodać jeszcze jedną wersję formalnego
dowodu naukowego na istnienie przeciw-świata przeprowadzonego
metodami logiki matematycznej. Ponieważ dowód
ten jest krótki, przytaczam go poniżej w całości dla użytku tych
co zechcą z nim się zapoznać i go prześledzić.
Niemniej po dalsze informacje na jego temat warto
sięgnąć do podrozdziału H1.1.4 z tomu 4 najnowszej
monografii
[1/5].
Twierdzenia wyjściowe tego dowodu na istnienie
przeciw-świata dotyczą własności tzw. "fal poprzecznych" -
których dokładniejszy opis zawarty jest w poprzednich
punktach niniejszej strony o
Koncepcie Dipolarnej Grawitacji -
patrz punkty #D1, #D2, #D2.1 powyżej. Aby jednak
zaoszczędzić czytelnikowi przeglądanie tamtych
opisów przypomnę tutaj w skrócie, że każda
fala to po prostu wędrująca oscylacja.
Na każdą więc falę składają się aż dwa kierunki
ruchów, mianowicie zasadniczy kierunek w jakim
porusza się dana fala, oraz zasadniczy kierunek
w którym następuje formujący tą falę ruch oscylacyjny.
Fala poprzeczna to taka fala w której zasadniczy kierunek danego
ruchu oscylacyjnego jest prostopadły do kierunku
w którym porusza się cała fala.
Najpowszechniej
znanym przykładem fal poprzecznych są fale na
wodzie. Fale poprzeczne należy wyraźnie odróżniać
od tzw. "fal podłużnych", w których oba powyższe
składowe kierunki ruchu następują wzdłuż tej samej
prostej. Najpowszechniej znanym przykładem fali
podłużnej jest zapewne owa zabawka domowa w
której na sznurkach wiszą w szeregu, jak wahadełka,
stalowe kuleczki dotykające się bokami. Jeśli
podniesie się pierwszą z owych kuleczek i nada jej
ruch wahadłowy, za pomocą właśnie fali podłużnej
ten ruch wahadłowy przeniesie się następnie na
ostatnią kuleczkę która
go powtórzy, potem przeniesie
się z powrotem na pierwszą kuleczkę, itp.
Oto więc ów formalny dowód na istnienie przeciw-świata
przeprowadzony z użyciem metod logiki matematycznej
(odnotuj że dla ścisłości używam w nim terminologii
angielskojęzycznej, ponieważ polskie terminy logiki
już nieco mi się pozapominały - w nawiasach
przytaczam jednak odnalezione w słownikach
polskojęzyczne odpowiedniki tych terminów):
Theorem (teoremat, teza do dowiedzenia):
"Przeciw-świat istnieje".
Basis propositions (wyjściowe ustalenia-twierdzenia naukowe, przesłanki):
(1)
Fale elektromagnetyczne spełniają wszystkie cechy tzw.
"fal poprzecznych",
stąd-i zgodnie z całą naszą dzisiejszą
wiedzą muszą one propagować się w dokładnie taki sam
sposób jak propagują się inne znane nam odmiany fal
poprzecznych. Wszystkie znane odmiany fal poprzecznych
propagują się wyłącznie wzdłuż granicy dwóch ośrodków.
(2)
Przynależność fal elektromagnetycznych do kategorii fal
propagujących się wzdłuż granicy dwóch ośrodków oznacza,
że w przestrzeni fale te albo muszą propagować się wzdłuż
jakiejś granicy pomiędzy dwoma ośrodkami znajdującymi
się w naszym świecie fizycznym, albo też muszą one propagować
się wzdłuż jakiejś niewidzialnej dla naszych zmysłów i niewykrywalnej
dla naszych przyrządów granicy pomiędzy naszym światem
fizycznym a niedostępnym dla nas przeciw-światem - każdy
z których to światów zapełniony jest odmiennym ośrodkiem.
Fakt że fale elektromagnetyczne propagują się na wskroś
przestrzeni w których nasze zaawansowane przyrządy fizykalne
ani doskonale wyposażone i opłacane laboratoria naukowe
nie potrafią wykryć ani istnienia dwóch odmiennych ośrodków,
ani też wykryć istnienia granicy pomiędzy dwoma jakimikolwiek
odmiennymi ośrodkami, zupełnie eliminuje możliwość
że fale elektromagnetyczne mogłyby propagować się
wzdłuż jakiejś granicy pomiędzy dwoma odmiennymi
ośrodkami zapełniającymi nasz świat fizyczny.
(Wyjaśnienie uzupełniające ten 2-gi "set of premises" (ciąg przesłanek):
Badane przez naszą naukę propagowanie się fal
elektromagnetycznych w ośrodkach które dla naszych
przyrządów badawczych wygladają jak jednorodne
ośrodki,